.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Walka o orgonit” Justyna Polaszek [Przedpremierowo]

Autor: Justyna Polaszek
Tytuł: Walka o orgonit
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 376

„Walka o orgonit” autorstwa Justyny Polaszek zaintrygowała mnie swoim opisem. Znalazłam w nim to nieuchwytne „coś”, co uporczywie szeptało „musisz to przeczytać, po prostu musisz to przeczytać”. Zwykle intuicja czytelnicza mnie nie zawodzi, dlatego postanowiłam ulec jej namowom.

O czym jest ta powieść? Pozwólcie, że pokrótce przybliżę Wam streszczenie, które trafiło w moje ręce. W pierwszym zdaniu zostałam „zaatakowana” intrygującym pytaniem: Czy masz odwagę, by uwolnić świat od kłamstw i manipulacji? Później pokrótce poznałam zdarzenia, jakie stały się udziałem głównego bohatera Rafała Kossowskiego. W swojej kopalni w Afryce odkrył on niezwykłą strukturę skalną o niesamowitych właściwościach mogących zmienić bieg historii. Zaraz potem został oskarżony o zaniedbania w kwestiach bezpieczeństwa, które doprowadziły do wybuchu, następnie stracił ukochaną córkę w wypadku samochodowym oraz zbiegł do Polski. Koniec zaś opatrzono kolejnym pytaniem o naturze niemal egzystencjalnej: „Czy niesamowite odkrycie Kossowskiego zmieni losy świata?”.

Co faktycznie otrzymałam? Absolutny, a przy tym niestety absurdalny miks wszelkich teorii spiskowych oraz motywów, że współczesnej popkultury, że szczególnym uwzględnieniem komiksów oraz filmów Marvela. Prosicie o przykłady? Proszę bardzo, chociażby: – fakt istnienia projektu „tarczy” momentalnie przypomniał mi przydługi serial „Agenci Tarczy”; – możliwość tworzenia nowych światów za pomocą samej myśli, czyli motyw wykorzystany w drugiej części „Strażników Galaktyki” Mogłabym wskazać jeszcze kilka innych szczegółów, ale nie o to wszak tu chodzi. O jednej postaci jednak milczeć nie mogę, bowiem nie pozwala mi na to moje sumienie. Trudno bowiem przejść do porządku dziennego w obliczu Czarnej Wdowy biegającej po stronach „Walki o orgonit”. Natalia Romanow do złudzenia i na każdym kroku przypomina mi postać graną przez Scarlett Johansson, która znana jest fanom Marvela jako… Uwaga!!! Natalia „Natasza” Romanova. Czy tylko ja widzę tu pewną zbieżność?? Dodam, że obie damy są świetnie wyszkolonymi agentami dawnej „Mateczki Rosji”, które porzuciły opiekuńcze ramiona ojczyzny sprzymierzając się z „wrogim zachodem”.
Cóż, inspiracja Stanem Lee i jego twórczością jest chyba wyraźna i dosyć oczywista. Przysięgam, czekałam niemal z zapartym tchem na postać, która z zachowaniem całkowitej powagi wygłosi kultową kwestię: „I’m Grooth!”.

W książce tej można znaleźć niemal wszystko, co w naszej wyobraźni wiąże się z teoriami spiskowymi, grupami trzymającymi władzę oraz sterowaniem przeciętnym obywatelem. Tak naprawdę zabrakło w niej jedynie Iluminati. Na kolejnych stronach pojawiają się agenci KGB, ich przeciwwaga w postaci agentów amerykańskich, ale też polskiej bezpieki. Mamy też oczywiście Masonów, których absolutnie nie mogło zabraknąć, kontrolę umysłów, zdolności paranormalne, a nawet podróże astralne w tunelach czasoprzestrzennych. Ba, dowiadujemy się, że za pomocą fal o pewnej częstotliwości można ingerować w DNA płodu, wywołując określone choroby genetyczne, „wyhodować” raka u całkiem zdrowych osób, a nawet na poziomie podprogowym skłonić ludzi do podjęcia skutecznych prób samobójczych. Czytelnik ma też okazję zajrzeć do słynnych już Starych Kiejkut na Mazurach oraz uciec wraz z bohaterami w Bieszczady. A także poznać alternatywne fragmenty naszej najnowszej historii, dowiadując się m.in. dlaczego Edward Gierek, były górnik, stanął na czele naszego państwa oraz z jakiego powodu doszło do obalania komunizmu.

Jak widać, ilość wątków jest imponująca. Czy jednak przekłada się to na jakość powieści? Sam pomysł na fabułę uważam za ciekawy i godny uwagi. Dużym i chyba jedynym plusem powieści jest przygotowanie merytoryczne autorki, która zdecydowanie zgłębiła temat kontroli umysłu, energii oraz zagadnień pochodnych. Niestety, jednocześnie właśnie to moim zdaniem przyczyniło się do odczuwalnego od pierwszych stron „przedobrzenia”, obciążającego czytelników zbyt dużą, czasami wręcz przytłaczającą ilością faktów lub ciekawostek, tworzącego medialną papkę nie do przełknięcia.

W planach jest drugi tom. Czy po niego sięgnę? Niestety raczej nie!

Jeśli bezkrytycznie czytacie powieści dotyczące wszelakich teorii spiskowych, to książka ewentualnie może się wam spodobać, ale pamiętajcie, że czytacie ją na własną odpowiedzialność.

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s