.RECENZJE · Inne wydawnictwa

„Aru Shah i koniec czasu” Roshani Chokshi

Autor: Roshani Chokshi
Tytuł: Aru Shah i koniec czasu
Tytuł oryginału: Aru Shah and the End of Time. A Pandava Novel, Book One
Cykl: Pandava Quartet #1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 432

Aru Shah ma tendencję do naciągania prawdy – robi to, by zyskać sympatię w prywatnej szkole, do której uczęszcza. Kiedy jej koledzy z klasy latają prywatnymi odrzutowcami na egzotyczne wakacje, ona spędza wolny czas w Muzeum Starożytnej Sztuki i Kultury Indyjskiej, którego kustoszem jest jej mama. Czy to zatem dziwne, że Aru zmyśla opowieści o tym, że pochodzi z rodziny królewskiej, podróżuje do Paryża i ma własnego szofera?
Pewnego dnia trójka jej kolegów zjawia się w domu Aru, żeby przyłapać ją na kłamstwie. Nie wierzą w jej opowieść o tym, że znajdująca się w muzeum lampa Bharaty jest przeklęta, wyzywają więc Aru, by to udowodniła. „Zapalę ją tylko na moment” – myśli Aru. A potem już nigdy przenigdy nie będzie łgać. Ale zapalenie lampy rodzi poważne konsekwencje. Aru niechcący uwalnia Śpiącego, starożytnego demona, który planuje obudzić Boga Zniszczenia. Jej koledzy i mama zostają zamrożeni, a Aru musi ich uratować. Jedynym sposobem na to, żeby powstrzymać demona, jest odnaleźć legendarnych braci Pandawów i złożyć wizytę w Królestwie Śmierci. Ale jak dziewczynka w piżamie ze Spider-Manem ma tego wszystkiego dokonać?


Wszelkie mitologie świata to inspiracja do wielu historii, które jeśli umie się opowiadać, porywają tłumy i na długo zapadają w umysłach i sercach. Dlaczegóż by więc nie sięgnąć po mity hinduskie? Aru Shah i koniec czasu czerpie z nich sporo, bo i one same są liczne, jak gwiazdy na niebie i ich bohaterowie.

Tak, zaciekawiła mnie ta książka ze względu na to, że bazuje na mitologii, którą uwielbiam ponad wszelką miarę. Ukochałam ją sobie lata temu i wytrwale trwam w przekonaniu, że można z niej czerpać bez końca. Jednak do tej pory o mitach hinduskich niewiele dane mi było wiedzieć, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, by choć odrobinę zgłębić ów temat, grzechem byłoby z niej nie skorzystać, nieprawdaż?

Pierwsze, co rzuca się w oczy w przypadku młodzieżowego debiutu Roshani Chokshi to okładka, który przywodzi na myśl orientalne baśnie. Daje zapowiedź, że to, co znajduje się wewnątrz to magia w czystej postaci, która nie pozwoli odłożyć książki, dopóki dopóty nie dotrze się do ostatniej strony i nie pozna wszystkich ukrytych w niej tajemnic. I tak faktycznie jest, od Aru Shah i końca czasu nie sposób się oderwać, póki nie pozna się zakończenia, które zakończeniem nie jest, bo przed główną bohaterką jeszcze daleka droga…

Roshani Chokshi ma ciekawe, lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Autorka zgrabnie łączy ze sobą inspiracje opowieściami opowiadanymi jej przez babcie z wymyśloną przez nią fabułą, tworząc coś oryginalnego i intrygującego. Wszak ja do tej pory to moja pierwsza książka z mitologią hinduską w tle. Czuć w niej orientalne nuty i fascynację autorki tą kulturą, co udziela się czytelnikowi! Roshani Chokshi posługuje się fantastycznie plastycznym językiem, odmalowując niesamowite obrazy miejsc i postaci, jakie przewijają się na kartach tegoż woluminu. Zamykając oczy, można nasycić wyobraźnię barwami, miejscami, bogami, bohaterami i demonami… Różnorodność nieomal krzyczy, przywołując do jej czytania i ich poznania.

Aru Shah i koniec czasu hipnotyzuje tą wielowarstwowością, która niczym tęczowy tort pozwala delektować się nie tylko stroną wizualną, ale i smakiem poszczególnych warstw. I tym, jak współgrają one ze sobą, gdyż stanowią harmonię tak jak ilość opisów i dialogów.

Jeśli więc macie ochotę na spotkanie z dwunastolatką, która obudziła demona, który dąży do zniszczenia świata i chcecie przekonać się, czy uda jej się go pokonać. Jesteście ciekawi, czy mitologia hinduska nadaje się na bazę do ciekawej powieści i lubicie baśniowe klimaty… Wówczas Aru Shah stanie się Wam bliska, niczym najbliższy przyjaciel i wraz z nią wyruszycie naprzeciw przygodzie, która powoduje ciarki na plecach, a jednocześnie pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Co najwyżej są takie, które trudno wykonać… Ale jednak się da. Chyba… 😉

Recenzja napisana w ramach współpracy z portalem DuzeKa.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s