.RECENZJE · Wyd. Media Rodzina

„Podniebny” Kerstin Gier

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Podniebny
Tytuł oryginału: Wolkenschloss
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 440

Siedemnastoletnia Fanny rzuciła szkołę i w Alpach Szwajcarskich odbywa praktykę w hotelu Château Janvier, który wszyscy pieszczotliwie nazywają Podniebnym. W okresie świąteczno-noworocznym podupadły już nieco hotel z tradycjami przeżywa prawdziwe oblężenie. Zjeżdżają tu najróżniejsi goście – od światowej sławy łyżwiarki, przez autora krwawych thrillerów i dziennikarzy po rosyjskich oligarchów – a przychylać im nieba będzie cały zastęp świeżo zatrudnionych pracowników.
Wraz z pomocą Bena, przystojnego syna właściciela, i tajemniczego Tristana, który potrafi wspinać się po fasadzie budynków jak kot, Fanny spróbuje pokrzyżować szyki pewnym złym ludziom. Postara się też zachować zimną krew (i pracę!), oraz znaleźć pomysł na życie, a może nawet miłość…


Kerstin Gier wkradła się w serca czytelników rewelacyjną Trylogią Czasu. Następnie na rynku ukazała się kolejna fantastyczna i równie ciepło przyjęta Trylogia Snów. Tym razem autorka postawiła na nieco odmienny gatunek, a raczej na zupełnie inne dodatki do powieści młodzieżowej. Kryminał ze szczyptą romansu – czy mogło się to udać?

Byłam szalenie ciekawa, jak Kerstin Gier poradziła sobie w nowej odsłonie. Do tej pory jej powieści z nutą fantastyki, czytałam z zapartym tchem, niecierpliwie przewracając strony i tego samego oczekiwałam po Podniebnym. Niestety lektura wcale nie okazała się tak satysfakcjonująca, jakbym tego chciała, choć nie była też beznadziejna.

Podniebny ma swoje lepsze i gorsze momenty, choć tych drugich jest zdecydowanie więcej, przez co książka zyskuje w mojej opinii status książki przeciętnej, której odrobinę brakuje, by pretendować do dobrego dzieła, jednocześnie ta odrobina sprawia, że historię opisaną w Podniebnym nie można uznać za słabą.

Po przeczytaniu kilku pierwszy stron byłam szczerze zrozpaczona wizją brnięcia przez kolejne, niczym przez kilkumetrowe zaspy śnieżne, które wymagają ogromu wysiłku, by je pokonać i dotrzeć do celu. Przewracałam kolejne kartki bez większego entuzjazmu, znudzona i z poziomem zainteresowania bliskiemu zera, jednocześnie oczekując chwili, w której a) coś się zacznie dziać, b) w magiczny sposób okaże się, iż oto dotarłam do ostatniej strony. Jednak w chwili, w której spisałam książkę na straty wraz z przeświadczeniem, że już kompletnie nic nie jest w stanie sprawić, że historia Fanny zapunktuje, wreszcie zaczęło się dziać to, do czego ta mozolna akcja prowadziła. Nagle fabuła nabrała i tempa i rumieńców, wówczas dało się poczuć skrywające się pośród kart niebezpieczeństwo, doprawione odrobiną konsternacji i słodyczy młodzieńczej miłostki. Szkoda, że to, co w tej książce najlepsze skrywa się w ostatnich rozdziałach Podniebnego i stanowi jego niewielką część.

W tym tytule zabrakło mi czaru, jaki Kerstin Gier roztaczała w poprzednich swoich książkach. Zupełnie nie byłam w stanie poczuć tej zimowo-świątecznej aury i ekscytacji bohaterów zbliżającym się balem sylwestrowym. W ogóle większość „wydarzeń” wydawała mi się strasznie płaska i pozbawiona jakichkolwiek emocji. Tak jakby z autorki uleciała lekkość, z jaką snuła poprzednie historie, które przenosiły w zupełnie inny wymiar.

Bohaterowie wykreowani przez Kierstin Gier są… dziwni. To słowo świetnie ich opisuje. Postać głównej bohaterki – Fanny – nie wzbudziła we mnie sympatii, wręcz przeciwnie. Dziewczę irytowało mnie swoimi tokiem myślenia. A narracja z jej perspektywy była czystym obłędem. Zapewne, dlatego że gros jej zachowań było co najmniej… dziwaczne, mając na uwadze to, iż to siedemnastolatka.
Równie denerwujący był jeden z właścicieli hotelu, w którym Fanny odbywała praktyki, panna Müller wraz z uczennicami szkoły hotelarskiej, które tamże pracowały w okresie świątecznym.
Podniebny ratowali jednak panowie: Ben Montfort, Tristan Brown i niezastąpiony Monsieur Rocher. Pierwsi dwaj to potencjalni kandydaci do wzdychania i maślanych oczu. 😉

Powiadają, że o gustach się nie dyskutuje, pracownicy hoteli wiedzą o tym nazbyt dobrze, są bowiem od spełniania wszelkich życzeń, nawet tych absurdalnych. Podniebny to z pewnością wyjątkowy hotel, tak jak i goście go odwiedzający, wszak przewijają się przez niego różne osobistości… Niemniej nie dla wszystkich. To od Was zależy, czy będziecie chcieli i Wy zostać jego gościem…

Recenzja napisana w ramach współpracy z portalem PapierowyPies.pl

Jedna myśl na temat “„Podniebny” Kerstin Gier

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s