.RECENZJE · Wyd. Pascal

„Żona na zamówienie” Nina Majewska-Brown

Autor: Nina Majewska-Brown
Tytuł: Żona na zamówienie
Cykl: Mąż na niby #2
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 336

Zosia wyrzuciła niewiernego męża z domu i usiłuje poukładać życie na nowo. Okazuje się, że nie to, czego najbardziej się obawiała – brak pieniędzy i niezależności – jest jej największym zmartwieniem. Czy może liczyć na wsparcie matki, obwiniającej ją za rozpad małżeństwa? Czy uda jej się odnaleźć w samotnym rodzicielstwie? Czy jest w stanie znowu zaufać mężczyźnie?

Po lekturze Męża na niby byłam szalenie ciekawa, jak Nina Majewska-Brown nakreśliła dalsze losy Zosi i jej najbliższych. Zatem tak szybko, jak było to możliwe, zabrałam się za Żonę na zamówienie i byłam w szoku…

Całkiem szybko wczytałam się w tę kontynuację. Sprawnie szło mi przewracanie kolejnych stron i odkrywanie tego, co autorka przygotowała dla swoich bohaterów. Niemniej nie obyło się bez zgrzytów. Bo choć książkę czytało mi się szybko, to miałam nieodparte wrażenie, że nic się nie dzieje. Nic, co przykuwałoby uwagę, co wyróżniałoby tę historię na tle innych, ba!, nic, co dałoby poczucie realizmu. Zalatywało mi tu tragifarsą, mocno przerysowaną, przeciągniętą w miejscach, które jak domniemywam, miały trącić żartem. I w takich momentach poprowadzone wówczas dialogi tylko potęgowały to uczucie.

Lekkość pióra Niny Majewskiej-Brown, która ujęła mnie w Mężu na niby, tutaj rozpłynęła się jak mgła o poranku. Może nie tak całkowicie, bo nie mogę napisać, że to strasznie straszna książka, której nie da się czytać. Niemniej urok i czar prysły jak bańka mydlana, pozostawiając tylko gdzieniegdzie ślady po swoim istnieniu, a to trochę za mało, bym mogła polubić tę historię tak jak poprzednio.
I szczerze powiedziawszy, miałam ochotę okroić tę powieść o co najmniej jedną trzecią z objętości, co w zupełności domknęłoby historię Zosi i jej małżeństwa, bez niepotrzebnego rozciągania jej w czasoprzestrzeni.

Tym razem brakło mi również emocji, które przemawiałyby do czytelnika. Opisy kłótni były jakby wyprane z czegokolwiek. Ot, suche sceny, w których czasie czytania miałam wrażenie, że oglądam niemy film, z tą różnicą, że obraz był kolorowy.
Sama fabuła również straciła w którymś momencie polot. Gros wydarzeń można bez problemu przewidzieć, brakuje tego wow, które sprawiłoby, że lektura stałaby się delikatnym wyzwaniem, przy którym ze zniecierpliwienia, co wydarzy się dalej, ma się ochotę przygryzać pięści albo paznokcie w oczekiwaniu na niespodziewany zwrot akcji.

Co do samych bohaterów. Miałam wrażenie, że wszyscy powariowali. Do cna. Od głównej bohaterki po całą plejadę postaci pobocznych. Jedyna „normalna”, jaka się uchowała to córka Zosi. Pozostali błąkali się po kartkach, jakby do końca nie wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Niemniej szczególnie mierziła mnie postać matki głównej bohaterki. O ile w poprzedniej części jej postać poza tym, że irytowała, pozwalała się od czasu do czasu uśmiechnąć. Tak tym razem przeszła wszelkie możliwe granice. Nie wiem, co przyświecało autorce w tworzeniu scen z jej udziałem, ale eskalacja jej, nie bójmy się tego stwierdzenia, popapranego charakteru, pozostawia spory niesmak. Przynajmniej w moim wypadku.

Jednakowoż Nina Majewska-Brown pochyla się dalej nad zagadnieniem zdrady i jej konsekwencji. Czy można wybaczyć drugiej połówce przysłowiowy skok w bok? Czy mocno nadszarpnięte zaufanie może być podwaliną do budowania związku od nowa? Czy można nauczyć się żyć z niepewnością co do dalszych poczynań drugiej strony? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w książce.

Ja co prawda spodziewałam się… Inaczej, liczyłam na zupełnie inne zakończenie, choć podświadomie czułam, że skończy się to właśnie tak, jak ujęła to autorka. Niemniej to od Was zależy, czy poświęcicie tej książce czas i czy będziecie z niego zadowoleni.

Egzemplarz: Pascal

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s