.RECENZJE · Wyd. WasPos

„Mężczyzna z tuszem na dłoni” Monika Joanna Cieluch /PATRONAT

Autor: Monika Joanna Cieluch
Tytuł: Mężczyzna z tuszem na dłoni
Wydawnictwo: WasPos
Liczba stron: 328

Kuba, Hania i Olly – gdy byli nastolatkami, podjęli decyzję o wyemigrowaniu z Polski do Zjednoczonego Królestwa Brytyjskiego. Każde z trojga przyjaciół miało własne motywy: Jakub wyjechał z obawy przed ojcem alkoholikiem, Hania chciała towarzyszyć Jakubowi, a Olly zapragnął zostać pilotem brytyjskich linii lotniczych. Los rozdał im sprzyjające karty: Kuba już pierwszego dnia pobytu za granicą zdobył pracę w renomowanym studio tatuażu, Olly i Hania podjęli studia, ale… nieszczęśliwy splot wydarzeń gwałtownie skreślił ich wieloletnią relację i drogi trojga nierozłącznych przyjaciół rozeszły się burzliwie. Spotkali się ponownie – dopiero dwanaście lat później, kiedy Kuba – teraz już znany w Londynie artysta tatuażu – na skutek wypadku trafił do szpitala, w którym… opiekę nad nim przyjęła Hania – teraz utalentowana lekarka.

Kuba dowiaduje się, że kobieta, której nigdy nie przestał kochać, planuje ślub z innym. Zdesperowany, proponuje Hani spędzenie wspólnie najbliższych siedmiu dni. W tym czasie zamierza jej udowodnić, że to właśnie nim smakuje jej szczęście. Bo czy można przestać kochać człowieka tylko dlatego, że raz w życiu dokonał błędnego, fatalnego wyboru?

Czym jest miłość? Skąd wiemy, że TA osoba, to ta właściwa? I czy można kogoś kochać mimo i pomimo wszystko? Czy są takie czyny, które skreślają partnera na zawsze? A może prawdziwa miłość wybacza wszystko?

Nie mogłam doczekać się chwili, w której zatopię się w lekturze Mężczyzny z tuszem na dłoni. Po pierwsze powodowała mną ciekawość, czy autorce udało się utrzymać poziom debiutu, który powiedzmy sobie szczerze – był rewelacyjny, po drugie zaintrygował mnie opis, który genialnie współgra z odrobinę mroczną okładką i aurą, jaka otula książkę niczym puchaty koc – jedyne, o czym się marzy, to wtulić się w niego i poczuć, jak ciepło rozlewa się po ciele, zapewniając szereg przyjemnych doznań, choć w pierwszej chwili odczuwa się przejmujący chłód materiału.

I te odczucia w pełni się sprawdzają. Przyznam, że byłam odrobinę zszokowana wstępem, a właściwie jego stroną techniczną. Czuć bowiem pewne zgrzyty w szykach zdań, niektóre słowa gryzą się w poszczególnych fragmentach, a i powtórzenia się pojawiają, burząc przyjemność z lektury. Gdyby sprawne oko korektorki zwróciło uwagę na te kilka drobnych, acz istotnych niuansów, byłaby to książka marzenie pod każdym względem. W tym stanie mogę powiedzieć, że to niedoszlifowany diament, któremu brakło dosłownie kilku szlifów, by osiągnąć poziom brylantu.

Niemniej pomijając niuanse techniczne, w dalszej części książki powróciło lekkie i przyjemne piórko autorki. Monika Joanna Cieluch serwuje swoim czytelnikom kawałek świetnie skontrowanej fabuły, która wciąga i z przyjemnym dreszczykiem trzyma do ostatniej strony, w międzyczasie zapewniając kilka zapierających dech fragmentów, przyprawiających o szybsze bicie sera albo o jego drżenie. Emocje nieomal wylewały się z tej książki – ale się nie przelewały 😉 – autorka sprawnie kreśliła kolejne sceny, snując swoją intrygę… A te zwroty akcji! Istne szaleństwo! I przyznam szczerze, że może i liczyłam na nieco inne zakończenie, a właściwie na pewien drobny szczegół, który koniec końców, daje do myślenia i jest zapowiedzią, że kontynuacja losów bohaterów jawi się w iście interesujących barwach. To znaczy, że będzie się działo… Przynajmniej taką mam nadzieję. 😉

Monika Joanna Cieluch zbudowała opisami i dialogami oryginalny klimat i magnetyzm wokół książki, który sprawia, że czytelnik staje się nieomal naocznym świadkiem rozgrywających się wydarzeń. Emocje i uczucia przenikają do najgłębiej skrywanych zakamarków duszy, sprawiając, że historia wydaje się pulsować niczym żyła transportująca krew.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę zasługują na sympatię. No, większość z nich. Monice Joannie Cieluch udało się stworzyć ciekawe i różnorodne charaktery, które uzupełniają się wzajemnie, tworząc mieszankę iście wybuchową – w przenośni i dosłownie! Kuba i Hania z pewnością wzbudzą sympatię pośród czytelniczek, chociaż droga do jej osiągnięcia może być odrobinę kręta, w tracie czytania bowiem, nie raz i nie dwa będziecie miały ochotę doprowadzić do pionu oboje 😉 , czasem do perswazji chcąc użyć żeliwnej patelni albo bejsbola. 😉

Jeśli więc macie ochotę na dużo dawkę emocji, historię, która niejedną tajemnicę ma na swoich kartach. Lubicie dynamiczną akcję, która mimo wszystko sprawia, że czytelnik przenosi się w zupełnie inny wymiar, pozwalając się zrelaksować… I w końcu chcecie poznać odpowiedź na pytania z pierwszego akapitu, sięgnijcie po Mężczyznę z tuszem na dłoni i poznajcie Hanię, Kubę i Olly’ego i odkryjcie to, co Monika Joanna Cieluch ukryła między stronami powieści… Gwarantuję, że się nie zawiedziecie… 😉

Gorąco polecam!

Egzemplarz: WasPos

Jedna myśl na temat “„Mężczyzna z tuszem na dłoni” Monika Joanna Cieluch /PATRONAT

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s