.RECENZJE · Wyd. Znak

„Dieta Clear Skin. Skóra bez trądziku w sześć tygodni” Nina i Randa Nelson

Autorzy: Nina i Randa Nelson
Tytuł: Dieta Clear Skin. Skóra bez trądziku w sześć tygodni
Tytuł oryginału: The Crear Skin Diet. The Six-Week Program for Beautiful Skin
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 384

Poradników dotyczących pozytywnego myślenia, czy odchudzania na polskim rynku wydawniczym jest co niemiara. I znacie moje zdanie o tych tworach. Za to o poradniku, który traktowałby o walce z trądzikiem, jak Polska długa i szeroka nie słyszałam. Z czystej ciekawości więc chciałam się przekonać, co w trawie piszczy… tfu, pośród kart.

Uważnie studiowałam tę publikację, zgłębiając wszelkie teksty, porady, zdjęcia i przepisy, by móc w merytoryczny sposób odnieść się do treści. Jako książkę czytało się to wszystko dość szybko. Niemniej byłam pełna podziwu, na jak wiele sposobów może napisać to samo, by jak najdobitniej udowodnić swoją rację. Mam na myśli powtarzanie, a dokładniej rzecz ujmując, wychwalanie pod niebiosa diety Clear Skin. Mogłabym przyrównać to do spotkań ze Świadkami Jehowy – za całym szacunkiem – niektórzy bowiem z braci i sióstr potrafią bez zająknięcia opowiadać o jednym i tym samy na kilka sposobów nie dając jednocześnie dość do głosu słuchaczowi. Rozumiem siła perswazji, ale uwierzcie, że jak ktoś non stop klepie Wam o jednym i w dodatku daje do zrozumienia, że to jedyna i najprawdziwsza prawda to człowiekowi zaczynają biegać przed oczami białe myszki i dla zasady ma się ochotę zbuntować. A już nie daj BUK, gdy ma wiedzę, że teoria jest co najmniej nie do końca właściwa… Wtedy zaczynają się chody…

Niemniej wracając do meritum, wiele informacji zawartych w książce bliźniaczek Nelson brzmi całkiem sensownie i pokrywa się z rzeczywistością. Od dawien wiadomo, że jesteś tym, co jesz, a dieta ma niebagatelny wpływ na zdrowie. Jak się okazuje również z trądzikiem i innymi krostami szpecącymi twarz można sobie poradzić w ten sposób, a na pewno wspomóc organizm w walce z tym ustrojstwem. Oczywiście pod pojęciem dieta kryje się sposób odżywiania, a nie okresowa zmiana przyzwyczajeń żywieniowych.

Dziewczęta wraz z grupą specjalistów próbują udowodnić, że można w mniej więcej sześć tygodni pozbyć się ciężkich form trądziku. Sądząc po przytoczonych przykładach, ma to rację bytu i faktycznie działa, likwidując wszelkie zmiany, ale…
Dieta Clean Skin to nic innego jak weganizm z wyłączeniem wszelkich tłuszczy roślinnych i produktów roślinnych w nie bogatych. Dlaczego? Wedle panien Nelson i lekarzy to tłuszcz odpowiada za zmiany skórne. I tutaj nasuwa mi się pytanie, co bliźniaczki i lekarze powiedzieliby np. o mnie, osobie, która je to, co chce, kiedy chce i jak chce i nigdy nie miała problemów tego typu? Pomijam oczywiście hormonalne zmiany na skórze, które co miesiąc przerabia każda kobieta w wieku rozrodczym w iejszym lub większymnasileniu. Jak ma się cała ta idea bycia wege, by mieć idealną skórę? Czyżbym była jakiś odmieńcem? A może po prostu mam większe pojęcie o zbilansowanej diecie i przemianach zachodzących w organizmie, obserwuje swoje ciało i wiem, co mi służy, a co nie? Z chęcią skonfrontowałabym swój przypadek (zapewne niejedyny), z tym, co prezentują sobą Nina i Randa Nelson wraz ze sztabem specjalistów.

Niemniej pomijając ten niewygodny argument i wracając do treści, pomijając również samą dietę wegańską. Przyznaję rację w całej rozciągłości, że dbanie o skórę ma znaczenie. Duże. Do samych kosmetyków typu puder, korektor itd. się nie odniosę, ponieważ w życiu mojej twarzy nie „zdobiły” te cudeńka, w co nie wierzyły mi nigdy koleżanki, pytając jakiego podkładu używam. To o kosmetykach, które pomagają oczyszczać cerę, wiem dość sporo (w całym swoim życiu używałam tylko maskar i cieni do powiek, teraz nawet tego nie stosuję). Przetestowałam na sobie różne toniki, płyny do demakijażu, peelingi i tak dalej. Sporo czasu zajęło mi znalezienie czegoś, co nie uczula, nie przesusza, a sprawia, że skóra wygląda na wypoczętą i odświeżoną. Nie będę reklamować marki, bo to nie jest lokowanie produktu, niemniej naturalne składniki potrafią zdziałać cuda, zwłaszcza, że te naszprycowane chemią wywołują natychmiastową reakcję alergiczną przynajmniej w moim wypadku. Im więcej bio, tym przypadku lepiej.

Kolejna sprawa, w której całkowicie zgadzam się z dziewczynami to ćwiczenia. Nie ma nic lepszego niż wyżyć się odrobinę w ćwiczeniach, a przy okazji wpłynąć pozytywnie na stan zdrowia, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch – pamiętacie prawda? I jak zapewne wiecie, z potem organizm pozbywa się także szkodliwych substancji i toksyn. Zatem pośladki w górę i ćwiczymy. 😉

W książce bliźniaczki umieściły również garść przepisów. Jak pisałam, weganką nie zostanę nigdy, bo lubię jeść różne rzeczy, chyba że kiedyś w przyszłości okaże się, że jest to konieczne ze względu na zdrowie. Niemniej z przyjemnością przestudiowałam przepisy, a kilka z nich przetestowałam. I tak na przykład Gofry Willego okazały się smacznym pomysłem na śniadanie lub kolację. Zupy jestem skłonna jeść zawsze i wszędzie. Sama często przygotowuję kremy różnych smaków, które z grzankami smakują wybornie i są wege od a do z. Szczególnie do gustu przypadł mi sos kalafioredo – kalafiora uwielbiam w każdej postaci, więc ten przepis był pierwszym, jaki testowałam – pychotka. Deserów nie próbowałam przygotowywać, bo pomimo iż lubię słodkie, to jednak nie lubię go jeść dzień po dniu, a aktualnie nie mam z kim się podzielić takimi rarytasami. Być może za jakiś czas coś wypróbuję.
Zaznaczę również, że wszelkie przepisy z fasolą pomijałam – zarówno ja, jak i mój Starszak nie tolerujemy m.in. tego warzywa.

Konkludując, to, czy sięgniecie po ten tytuł, powinno być tylko i wyłącznie Waszą decyzją. Starałam się merytorycznie ustosunkować do treści i wyszedł mi z tego referat medyczny, jak stwierdziła to jedna z moich przyjaciółek, więc finalnie tekst wygląda jak powyższy. Oczywiście nie mogę powiedzieć (napisać), że Dieta Clear Skin proponowana przez autorki nie działa i nie pomoże Wam w walce z ciężką formą trądziku, albo odwrotnie, że na 100% pozbędziecie się problemu. Jednak całym sercem wierzę, że może bardziej pomóc niż zaszkodzić i jest ciekawą alternatywą dla farmakologii albo jej uzupełnieniem. Może warto od tego zacząć i ewentualnie później wesprzeć się lekami? Wszystko zależy od jednostki. Niemniej poza tą, bądź co bądź sporną, kwestią, w książce znajdziecie całą masę przydatnych wskazówek i podpowiedzi, o robić, by nie błądzić po omacku… I w końcu przepisy. Dla nich naprawdę warto doczytać do końca i pobuszować chwilę w kuchni… a potem podjąć decyzję, czy warto było szaleć tak *...

Egzemplarz: Znak Liternova

* O.N.A., Kiedy powiem sobie dość

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s