.RECENZJE · Wyd. Uroboros

\Przedpremierowo/ „Nomen omen” Marta Kisiel

Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Nomen omen
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 336
Los nigdy nie był łaskawy dla Salomei Klementyny Przygody. Wystarczy spojrzeć na jej rodzinę: matka chcąca uwolnić „rozbuchany erotyzm” córki, ojciec żyjący mentalnie w dziewiętnastym wieku i brat Niedaś – społeczny szkodnik, leń i zakała. Nic więc dziwnego, że gdy tylko nadarza się okazja, Salka ucieka z rodzinnego miasta do Wrocławia.

Nowe życie nie będzie jednak usłane różami. Na stancji panuje żelazna dyscyplina, w radiu i telefonie słychać tajemnicze szepty, a współlokatorem Salki zostaje Roy Keane, dobrze wychowana papuga gustująca w wafelkach. Na domiar złego, studiujący we Wrocławiu Niedaś w nietypowy sposób okazuje siostrze swoją miłość, próbując utopić ją w Odrze. A to dopiero początek kłopotów…

Pierwszym moim kontaktem z twórczością Marty Kisiel była powieść Toń, która to postawiła pod znakiem zapytania moje uczucia i odczucia wobec autorki. Potem przyszła pora na Małe Licho i tajemnicę Niebożątka, więc dlaczego by nie sięgnąć po kolejną? Co prawda spór okładkowy trwa, jednak czy okładka jest aż tak istotna? (No dobra, ja zdecydowanie wolę tę).

Tak jak miałam problem ze wczytaniem się w Toń, tak w przypadku Nomen omen w zasadzie śmiało mogę powiedzieć, to znaczy napisać, że od samego początku czytało mi się tę powieść dobrze. Zainteresowanie fakt faktem rosło z każdą przewróconą stroną, ale jednak… zaskoczyło od samego początku i do samego końca z przyjemnością zagłębiałam się w świat opisany piórem Marty Kisiel.

Autorka zbudowała niesamowity klimat w swojej powieści, zabarwiając fantastykę nutą kryminału. Niewątpliwie ma to duży wpływ na przyjemność z czytania i dodaje całości smaczku. Marta Kisiel w przemyślany sposób dozuje czytelnikom informację, stopniowa uchylając rąbki tajemnic łączących przeszłość z teraźniejszością. I tak jak nie jestem fanem nut historycznych, szczególnie związanych z Wojnami Światowymi, tak tutaj nieznaczne ich ilości pasowały idealnie, a książka zyskała na głębi i wyrazistości.

Marta Kisiel ma oryginalny styl, który nie do końca wpasuje się w każde czytelnicze gusta. Niemniej ci, którzy odnajdą w piórze i stylu autorki przyjemność, mogą z całą pewnością liczyć na kawałek świetnie skrojonych historii, od których ciężko się oderwać. Tym razem autorka zachwyciła mnie lekkością oraz humorem, bo choć miejscami wiało grozą, to uśmiech nie schodził z mojej twarzy.

Opisy są bardzo sugestywne, wręcz nazbyt dokładne, ale mimo to nie odbierają czytelnikowi pola do wyobrażenia sobie tego i owego lub zinterpretowania tego na swoją modłę. Czasami przyprawiają o gęsią skórkę, innym razem powodują rozbawienie, a czasami przyprawiają o konsternację, chwilową, ale jednak. 😉

A same dialogi? Gdyby ktoś potrzebował jakiegoś „cudeńka” na poprawę humoru – sięgajcie po Nomen omen. Dialogi pierwsza klasa. Cięte riposty, łacina i wartcraftowy slang – miszmasz, każdy znajdzie coś dla siebie. 😉

Bohaterowie wykreowani przez Martę Kisiel to z pewnością postaci nietuzinkowe. Już sam dobór imion i nazwisk, nie pozostawia wątpliwości, że to strasznie straszna historia nie będzie, wręcz odwrotnie. Wszystko z przymrużeniem oka. Łącznie z bohaterami, choć ich charakterystyce autorka poświęciła sporo miejsca i pracy, tworząc z nich wszystkich miks, niczym koktajl Mołotowa, który jak wybucha to z przytupem.

Zapomniałam wspomnieć wcześniej, więc dopisze tutaj. To, co kupiło mnie całkowicie w Nomen omen to odwołanie Marty Kisiel do mitologii greckiej. Nie napiszę Wam, do czego konkretnie, bo nie chcę Wam psuć zabawy, ale ten… Kocham ❤

Zatem jeśli macie ochotę na lekturę, przy której nie będziecie mieli chwili, by ponarzekać na nudę, lubicie polską fantastykę, kryminalne zagadki Wam niestraszne i wiecie co nieco o mitologii greckiej – tak, powinniście to przeczytać. Nieważne, czy ze starą okładką, czy z nową (chociaż ta jest ten… no ma w sobie ukryty magnetyzm), wszak liczy się treść, a treść jest naprawdę dobra.

Polecam!

Egzemplarz: Uroboros

Premiera 13-02-2019

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s