.RECENZJE · Wyd. EditioRed

„Mieszkając z wrogiem” Penelope Ward

Autor: Penelope Ward
Tytuł: Mieszkając z wrogiem
Tytuł oryginału: Roomhate
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 318

Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek – rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci – jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie.

Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób…

Sto lat temu czytałam jedną powieść Penelope Ward i wiedziałam, że cokolwiek napisze, będzie dobre. Zatem zabierając się za Mieszkając z wrogiem, byłam w stu procentach pewna, że spędzę kilka godzin ze świetną książką, od której nie będę chciała się oderwać choćby na chwilę. A jak było w rzeczywistości?

Przepadłam. Przepadłam na dobre, nim doczytałam pierwszą stronę. Utonęłam w tej historii i wierzcie lub nie, ale nie miałam ochoty płynąć ku powierzchni. Dla mojej przyjemności historia Amelii i Justina mogłaby się nigdy nie kończyć, bym mogła czytać, czytać… i czytać.

Penelope Ward prezentuje wysoki poziom umiejętności pisarskich. Zachwyca każdym słowem, zdaniem… Wszystkim. Od opisów i dialogów po kreacje bohaterów. Jej pióro jest niebywale lekkie, dzięki temu historie spod jej pióra czyta się szybko i chłonie się każdą z nich słowo po słowie, emocje po emocji.

Tym razem również zachwyca opisami, które chwytają za serducho i sprawiają, że ma się ochotę wkroczyć z przytupem między bohaterów! Kroczyć ich ścieżkami i pojawiać się w miejscach, w których oni się pojawiają, a w krytycznych sytuacjach wyciągnąć pomocną dłoń. Strony naznaczone są takimi dawkami emocji i uczuć, że nie ma takiej możliwości, by tego nie poczuć. I nie mam tu na myśli erotycznej dawki emocji, choć i jej nie można odmówić czegokolwiek, a o całą paletę, jaką zastosowała autorka, bo powieść ta jest miejscami pełna smutku i frustracji, tęsknoty i bezradności, ale i miłości, namiętności i ciepła, które okazują sobie bohaterowie.

A dialogi? Cóż mogę dodać? Chyba bardziej prawdziwych i naturalnych nie znajdziecie. Penelope Ward udało się uchwycić w nich nie tylko emocje i zachować w nich normalność, ale także ekspresje bohaterów. Czytając Mieszkając z wrogiem, nieomal przed oczami miałam urywki prowadzonych przez bohaterów konwersacji – ta gestykulacja i mimika twarz, mistrzostwo. Swoja drogą z chęcią zobaczyłabym tę historię na dużym ekranie i zweryfikowała swoje wyobrażenia!

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są do szpiku kości prawdziwi, choć chyba powinnam napisać… do włókna celulozy? W teorii całkowicie zwyczajni, w praktyce cholernie niezwyczajni, wyjątkowi. Nie sposób ich nie pokochać. O takim facecie jak Justin mogłabym marzyć, gdybym miała wolny wakat na męża (aktualnie nie szukam 😉 ), ale może któraś z Was się rozgląda? A Amelia? Jak na dwudziestoczterolatkę nieco zagubiona i życiowo nie do końca ogarnięta, ale mimo to na swój sposób urocza i wzbudzająca chęć przytulenia przy każdej nadarzającej się okazji…
Penelope Ward zachwyca tym, jak ukazuje swoich bohaterów, tym jak nadaje im głębi i sprawia, że każdorazowo mają w sobie to „coś”, czego wielu fikcyjnym postaciom brakuje. Wydają się od a do z być prawdziwi tak jak ich historie.

Penelope Ward na kartach Mieszkajac z wrogiem pokazuje, jak cienka jest granica między przyjaźnią a miłością i miłością a nienawiścią. Jak płynnie przechodzi się z jednego uczucia w drugie i jak łatwo zagubić się w nich. Jak to ujął klasyk „Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?”* Relacja Amelii i Justina jest tego idealnym przykładem.

Mieszkając z wrogiem to szalenie emocjonująca lektura, która trzyma w napięciu do samego końca i sprawia, że ciepło robi się na serduchu. Miejscami zabawna, innym razem dosadna, ale i romantyczna i erotycznie naładowana powieść, która zapadnie Wam w pamięci. Gwarantuję!

Gorąco polecam!

Egzemplarz: Editio Red.

* Adam Mickiewicz, Niepewność

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s