.RECENZJE · Wyd. Novae Res

/Przedpremierowo/ „Sezon na lisa” Agata Czykierda-Grabowska

Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tytuł: Sezon na lisa
Cykl: Pierwszy raz #3
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 304

Paula rozpoczyna pracę w mazurskim pensjonacie Lisia Dolina. Jej jedynym celem jest zdobycie funduszy na rehabilitację chorego brata, za którego czuje się odpowiedzialna. Nie spodziewa się jednak, że te wakacje zmienią jej życie, ponieważ po raz pierwszy poczuje, że nie musi dźwigać rodzinnych problemów sama. Dzięki chłopakowi na tandemowym rowerze po raz pierwszy zrozumie, co znaczy być beztroską i szczęśliwą.
Zakochany w Sarze Olek wyjeżdża do pracy na Mazury, żeby zarobić na wyjazd do Kanady. Beztroski i przyjazny chłopak natychmiast zjednuje sobie przychylność pracowników Lisiej Doliny. Jego urokowi nie może się oprzeć nawet właścicielka pensjonatu, Anna, która nie cofnie się przed niczym, aby uwieść młodego chłopaka. Jego uwagę jednak  przyciąga drobna piegowata dziewczyna o płomiennorudych włosach i niewyparzonym języku.


Nie wiem, jak Wy, ale dzięki Sezonowi na lisa miałam okazję wrócić do wspomnień z czasów, kiedy wszystko było jeszcze proste i nieskomplikowane. Do czasów wakacji na wsi, tarzania się bezkarnie wsianie – to znaczy do czasu aż dziadek nie ganiał nas z widłami albo grabiami. Do czasów, kiedy na łąkach pasły się konie, krowy i cała reszta, a po podwórkach biegały kaczki, gęsi i kury. Indyki omijałam – były strasznie agresywne. Wspomnienie czasów, w których po miód i pyłek pszczeli jeździło się do pszczelarza, a warzywa zbierało z pół i przydomowych ogródków… Rozmarzyłam się…

Wracając jednak do meritum… Sezon na lisa. Ostatni tom Trylogii Pierwszy raz. Cudo. Cudeńko. Przepadłam zaraz po przeczytaniu pierwszej strony i jak nasionko dmuchawca swobodnie przekraczałam granice kolejnych stron, przepadając z kretesem. Na amen. Do samego końca. Chociaż przyznaję, że wolałabym tam nie docierać albo mieć wiedzę, że będzie coś więcej, że Agata Czykierda-Grabowska nie postawiła ostatniej kropki na trzysta drugiej stronie. Niestety – postawiła!

Trzeci tom Pierwszego razu czyta się więc błyskawicznie, poznając bohaterów (niemal od podszewki, dzięki zastosowanej przez autorkę narracji pierwszoosobowej) oraz ich pełne przygód dni w Lisiej Dolinie. O nudzie nie może być mowy nawet przez sekundę. Akcja jest wartka z nieco sielską nutą. A te krajobrazy. Te zwierzęta… Czy ktoś mógłby się nie zakochać?

Agata Czykierda-Grabowska udowadnia kolejny raz, że jej historie pozwalają na całkowite oderwanie się od szaroburej rzeczywistości. Zachwyca lekkim piórem i niegrzecznym słownictwem – wiecie, ciąg dalszy odkrywania mrocznej strony autorki. 😉 Historia Olka i Pauli fascynuje, intryguje i wielokrotnie bawi. A poprowadzona fabuła nie daje szans, by pomyśleć o oderwaniu się od lektury choćby na chwilę.

Opisy działają na wyobraźnie w ten sposób, że przed oczami stają cudowne widoki, na które można patrzeć, patrzeć i patrzeć…, i nadal nie mieć dość. A patrząc pod kątem całości – gdyby takie seanse były w kinach zawsze…czy można by żądać czegoś więcej? No może tylko bezpłatnej dosypki popcornu. 😉

W książce zachowana jest równowaga między wspaniałymi opisami a diabelskimi dialogami. To znaczy diabelskimi, gdy mowa o konwersacjach głównych bohaterów. Pozostałe są… przyzwoicie napisane. 😉 Jest naturalnie, bardzo realnie i wesoło.

Postaci wykreowane przez Agatę Czykierdę-Grabowską są bardzo realne, zupełnie jakby były osobami z krwi i kości. Autorce udało się uchwycić ich głębie (wspomniana narracja pierwszoosobowa), przez co wydają się bliżsi czytelnikowi i wzbudzają w nim sympatię (a może i coś więcej? 😛 ). Chociaż nie wszyscy, jedną z bohaterek przewijających się na kartach tej książki miałam ochotę potraktować elektrycznym pastuchem. Którą? Ha! Dowiecie się, gdy przeczytacie. Jestem pewna, że Wasze odczucia względem ów postaci będą zbieżne.

Sezon na lisa to mój numer jeden tego cyklu (zaraz za nim plasuje się Pierwszy raz, a następnie Stand by me). Klimatycznie jest najbliższa memu serduchu, chociaż każdy tom czytałam z przyjemnością i zapewne wypiekami na twarzy – taka przypadłość, czasami krępująca (if you know what i mean). Cudownie miłosna historia na Walentynki i na poprawę humoru, i na każdą okazję (koniecznie w pakiecie 😉 )

Gorąco polecam!

Egzemplarz: Novae Res.

Premiera 07-02-2019

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s