.RECENZJE · Wyd. Pascal

/Przedpremierowo/ „Jeszcze jeden uśmiech” Magdalena Majcher

Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Jeszcze jeden uśmiech
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 400
Matki feministki kontra Matki Polki kury domowe. Ekomamy w kontrze do klientek McDonalda. Matki pracujące przeciwko pełnoetatowym mamom.

Kariera czy dziecko? Poród naturalny czy cesarskie cięcie? Pierś czy butelka? Współczesnym kobietom nie żyje się lekko, ale każda z nich uważa, że ma ładniejsze mieszkanie, lepszego męża i grzeczniejsze dzieci niż koleżanka.
Monika, Karolina, Olga i Agnieszka spotykają się w kawiarni dla mam z dziećmi. Każda z nich próbuje przekonać pozostałe, że jej sposób na życie jest najlepszy. Do czasu…
Kiedy dziecko jednej z nich poważnie zachoruje, stają w jednym szeregu, żeby ratować życie dziewczynki. Bo przecież są matkami!


Dziesiąta książka Magdaleny Majcher już za mną. Autorka po raz kolejny udowadnia, że tytuł „mistrzyni trudnych tematów” jak najbardziej do niej pasuje tak jak opinia świetnej pisarki obyczajowej. Czym tym razem zaskakuje? Jaki temat porusza?

Macierzyństwo. Temat rzeka. Temat wzbudzający tak wiele mocnych i sprzecznych emocji… W Jeszcze jeden uśmiech Magdalena Majcher pochyla się nad zagadnieniem „matki idealnej”. Czy taka istnieje? Jaka jest droga do osiągnięcia perfekcjonizmu? I w końcu, po jakiego grzyba być „matką idealną”, i która zasługuje na to miano? Wiecie, zawsze bawiło mnie to, jak kobiety potrafią zafiksować się na tym punkcie. Jak potrafią skakać sobie do gardeł, próbując przeforsować swój punkt widzenia i udowodniać całemu światu, że to właśnie ja mam rację, ja wychowuje dziecko tak jak należy, a Ty?, co Ty w ogóle masz za pojęcie o wychowaniu?! Jesteś niepoważna… W ogóle jakim cudem nie zabrali ci jeszcze dziecka?
Znacie to? Przyznaje, że w niektórych wypadkach mam ochotę sięgnąć po przekąskę i niczym na seansie dobrej komedii bawić się do upadłego… albo wziąć żeliwną patelnię i przyłożyć jednej, albo drugiej, by ta się otrząsnęła… bo wszystko ma przecież jakieś granice. Cierpliwość i macierzyństwo też…

Zatem Magdalena Majcher pochyla się nad zagadnieniem idealnego macierzyństwa, a właściwie matki idealnej. Bo jakież to cechy powinna mieć taka kobieta? Czy lepszą matką jest ta, która siedzi z dziećmi w domu, rezygnują z pracy zawodowej? A może ta, która na pierwszym miejscu stawia własny rozwój, pracę, a macierzyństwo plasuje się gdzieś tam poza podium? A może najlepszą matką jest ta, która otacza się wianuszkiem dzieciątek, które od rana do wieczora wystawiają na próbę cierpliwość i siłę kobiety, która bardzo szybko zapomina o tym, co to znaczy „chwila dla siebie”? No i w końcu może najlepszą mamą jest ta, która gimnastykuje się, łącząc pracę zawodową z wychowaniem dziecka, tj. spędza z nim mało czasu, no bo praca… Przykłady można mnożyć, rozbudowywać itd. Ale czy istnieje jakaś wskazówka, wytyczne, by osiągnąć cel? Zapewne. Wrzucić na tak zwany luz, przestać oglądać się na inne kobiety i fanatycznie trzymać się wytycznych z poradników, wszak każde dziecko jest inne i każde potrzebuje, ba!, zasługuje na indywidualny „sposób” obejścia się z nim. 😉

Jednak czym są ów spory w obliczu prawdziwej tragedii? Niczym. Schodzą na daaaaaaleki plan, ba!, znikają z horyzontu zdarzeń całkowicie. Bo w chwilach, w których inna kobieta, matka potrzebuje pomocy, nieważne jak do tej pory byłybyście skłócone, w imię babskiej solidarności, w imię bezgranicznej miłości do dziecka, jaką matki obdarzają swoje pociechy, stajecie na wysokości zadania i pomagacie, jak tylko jesteście w stanie.

Magdalena Majcher przyzwyczaiła już nas czytelniczki (i matki) do tego, że żaden temat nie jest jej straszny. Że potrafi poruszać trudne społeczne tematy i uchwycić i clou. Tajemnica zapewne tkwi w stylu autorki, który sprawia, że jej książki pochłania się jednym tchem, nigdy nie mając dosyć, nieważne jak trudny i złożony temat by omawiała. Magdalena Majcher ujmuje tym, jak kreuje swoje postaci i miejsca, w których rozgrywa akcje swoich powieści. Opisy bowiem nieomal wizualizują się w głowie za każdą jej powieścią, pozwalając zobaczyć to, co bohaterowie. Książką autorki towarzyszy również wiele emocji, a skończona lektura do refleksji i zastanowienia się nad tematem/problem opisanym w książce. I oczywiście emocje, których nigdy nie brakuje…

Jeszcze jeden uśmiech to powieść, która znajdzie uznanie nie tylko pośród fanek pióra Magdaleny Majcher, ale także czytelniczek, które potrzebują dowodu na to, że nie ma przepisu na bycie „matką idealną”, że tak naprawdę idealna w swej nieidealności jest każda z nas, a najważniejszy jest uśmiech naszego dziecka i wewnętrzne poczucie, że nie ma dla niego lepszej mamy niż Ty sama.

Polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Pascal.

Premiera 30-01-2019

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s