.RECENZJE · Wyd. Otwarte

„Ostatnie królestwo” Bernard Cornwell

Autor: Bernard Cornwell
Tytuł: Ostatnie królestwo
Tytuł oryginału: The Last Kingdom
Cykl: Wojny wikingów #1
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 488

Anglia, IX wiek. Wikingowie plądrują i zajmują ziemie kolejnych anglosaskich królestw. Uhtred, syn ealdormana Northumbrii, trafia do duńskiej niewoli po tym, jak jego ojciec zginął w walce z najeźdźcami. Dorasta wśród wikingów, żyje zgodnie z ich zasadami, staje się częścią rodziny jarla Ragnara i wojownikiem. Jednak przeznaczenia nie da się oszukać. Los jest nieubłagany. W chaosie duńskiej inwazji, w wirze walki Uthred staje przed wyborem, czy być lojalnym wobec tych, którzy go wychowali, czy wobec saskich pobratymców…

Wiecie, że po powieści historyczne sięgam niezwykle rzadko, a i samą historię nie za bardzo lubię, że tak to ujmę. Niemniej od zawsze kochałam mitologię, Starożytność i wikingów. O Starożytności mowy być nie może, bo czas akcji Ostatniego królestwa rozgrywa się w IX wieku, a to już Średniowiecze, ale dwa pozostałe warunki zostały spełnione. Mniej lub bardziej, ale jednak. Z jakim skutkiem?

Zabierając się za ten tytuł, nie bardzo wiedziałam, czego powinnam się spodziewać. Najbardziej obawiałam się scen batalistycznych. Krwawe jatki i drastyczne, mocno realistyczne opisy to zupełnie nie moja bajka. Napawają mnie obrzydzeniem i zniechęcają do brnięcia dalej w daną historię. Bardzo szybko jednak przekonałam się, że Bernard Cornwell wie, jak posługiwać się słowem i ująć opisy bitew tak, by pomimo negatywnych konotacji, czytelnik z pasją i pewnego rodzaju przyjemnością przedzierał się przez pola nasiąknięte krwią wojów i stawiał czoło brutalności dziewięciowiecznych Anglików i Duńczyków.

Liczyłam się, czytając Ostatnie królestwo, że lektura okażę się nieco bardziej wymagająca niżeli inne powieści. Nie oznacza to jednak, że czyta się ją wolno i ciężko. Owszem z mojej strony wymagała większej uwagi i spokojnego otoczenia przede wszystkim. Na ogół włączony telewizor, czy radio wraz z hałasem, jaki potrafią robić bawiące się dzieci, mi nie przeszkadza i nie stanowi problemu w zatopieniu się w lekturę, jednak… Pierwszy tom Wojen wikingów potrzebował specjalnej oprawy, ciszy prawie absolutnej, która skutkowała tym, że nie byłam w stanie oderwać się od książki. Wsiąkałam w tę historię od razu, ilekroć mi przerywano lub musiałam odłożyć książkę na później. Zupełnie jakby rzeczywistość i świat wykreowany przez autora dzieliła delikatna, cienka granica, która można przekroczyć, kiedy tylko ma się na to ochotę, a samo jej przestąpienie nie sprawia najmniejszej trudności. Tak jakby światy istniały równolegle.

Bernard Cornwell ma niezwykły styl. Genialnie łączy historie i fikcję literacką. Prawdziwe wydarzenia i postacie niesamowicie współgrają z tym, co wymyślił autor, tworząc niewiarygodną mieszankę, która zaskakuje rozdział po rozdziale, nie pozwalając nudzić się czytelnikowi. Serwując za to niezapomniany czas, z którego nie chce się wychodzić. Bernard Cornwell posługuje się przyjemnie plastycznym językiem, który sprawia, że czytanie przypomina oglądanie filmu w kinie. Obrazy same przesuwają się przed oczami, zachwycając sposobem, w jaki autor przedstawia miejsca i postaci.

W książce tej występuje taka ilość postaci, że… teoretycznie czytelnik powinie czuć się odrobinę zdezorientowany, kto jest kim itd. W praktyce nie następuje taka sytuacja, w której nie wiedziałabym, o kim czytam, nawet jeśli jedno imię nosiło kilka postaci. Bernard Cornwell świetnie rozpisał i „oznaczył” imienników, tak by lektura była czystą przyjemnością, a nie walką z pamięcią i próbą przypomnienia sobie kim jest ten czy inny bohater.

Narracja poprowadzona z perspektywy Uhtreda, który nieśpiesznie snuje swoją opowieść zachwyca. Daje takie poczucie intymności i ciepła, tak jakby siedziało się przy ognisku i wysłuchiwało opowieści ukochanego dziadka. Ma to swój czar i powoduje, że magia unosi się wokół tej historii, choć daleko jej do powieści fantasy.

Konkludując: Ostatnie królestwo to książka, która zapewni Wam długie godziny ciekawej lektury, od której nie będziecie w stanie się oderwać. Jestem szalenie ciekawa, co wydarzy się dalej. Dobry wstęp do dziesięciotomowej serii. Oby każdy kolejny był co najmniej tak dobry, jak ten!

Polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s