.WYWIAD

Wywiad: Nina Majewska-Brown

Nina Majewska-Brow w 2015 roku debiutowała powieścią Wakacje otwierającą cykl Nina Brown. Od tego czasu na rynku ukazało się łącznie osiem powieści, ostatnia – Mąż na niby – premierę miała we wrześniu br, a w planach są już kolejne.

Sprawdźcie, jakich odpowiedzi udzieliła Nina Majewska-Brown! ❤

zawijas

 

Dotychczas na rynku ukazało się osiem Pani powieści. Która z nich, według Pani, jest najlepsza?
Nie mnie to oceniać. Dla mnie oczywiście najważniejsze są Wakacje, bo to nie dość, że moja pierwsza powieść, to w dodatku dotknęłam w niej najtrudniejszych i najbardziej dramatycznych emocji: straty, śmierci i budowania świata na nowo po największym życiowym dramacie. Odcisnęła na mnie tak głębokie piętno, że po jej napisaniu poszłam na psychoterapię, by otrząsnąć się z tego, co sobie wizualizowałam. W Grzechu wyżyłam się językowo, osadziłam akcję w dusznej wsi i oparłam się o filozofię, co ludzie o nas powiedzą. Doskonale bawiłam się, tworząc tak odmiennych od siebie bohaterów. A teraz bardzo lubię Męża na niby, bo bohaterka jest mi emocjonalnie bardzo bliska. Poruszam w książce bardzo aktualny problem, z którym zmierzyła się niejedna z nas, albo nasza przyjaciółka i kolejny raz usiłuję odpowiedzieć sobie na pytanie, co w takiej sytuacji sama bym zrobiła.

Ma Pani za sobą kilka premier. Czy stres za każdym razem jest taki sam
Stresowałam się tylko przed pierwszą i musiałam skorzystać z pomocy psychologa, nim usiadłam na scenie. Teraz zupełnie się nie stresuję ani spotkaniami z czytelnikami, ani występami na żywo w radiu czy telewizji. Uwielbiam spotkania z czytelnikami, bo otaczamy się cudowną, dobrą energią i wzajemnie ładujemy baterie. To najprzyjemniejsza z rzeczy związanych z pisaniem. Jedyne czego się obawiam, to tego, że prowadzący nie czytał książki, co niestety jest nagminne, i sztampowych pytań w stylu, o czym są moje książki. I nie chodzi tu o szacunek do mnie, tylko szacunek do ludzi, którzy przyszli na spotkanie. Nie znoszę, gdy ktoś nie jest zaangażowany w to, co robi i jeszcze bierze za to pieniądze.

Skąd czerpie Pani pomysły na książki? Jak zrodził się pomysł na Męża na niby?
Pomysły czerpię tylko i wyłącznie z obserwacji tego, co dzieje się obok mnie. Dużo czytam, oglądam wiadomości, słucham radia i wsłuchuję się w społeczne problemy. Pomysły na powieść rodzą się same. Zawsze opowiadam historie, które mogłyby przydarzyć się z każdej z nas i pewnie dlatego kobiety tak dobrze utożsamiają się z moimi bohaterkami.

Zosia, główna bohaterka Męża na niby, została zdradzona przez małżonka. Czy według Pani zdrada zawsze równoznaczna jest z zakończeniem związku? Czy można ją wybaczyć?
Nigdy nie mówię, że czegoś bym nie zrobiła, dlatego nie wiem, czy można wybaczyć zdradę, czy nie. Tu i teraz mogłabym się pokusić o tezę, że bym nie wybaczyła mężowi skoku w bok, ale czy byłabym konsekwentna, tego nie wiem. Wychodzę z założenia, że tylko ekstremalne sytuacje określają to, kim jesteśmy i jak byśmy się zachowali. Jednak w kwestii zdrady miałabym poczucie, że jeden skok w bok pociąga kolejny, a wybaczenie jest niestety jednoznaczne z przyzwoleniem. Wybaczając narażamy się na piekło wyobraźni i lęk, że historia się powtórzy. Myślę, że mimo organicznej obawy kobiet przed byciem samotną, nie jesteśmy gotowe na to, by wiecznie zastanawiać się co z kim i gdzie robi nasz partner, gdy spóźnia się na spotkanie.

Jak Pani uważa, czy dorośli ludzie są w stanie dogadać się i zakończyć związek kulturalnie? Czy częściej jednak rozwodom towarzyszą słowne przepychanki i wyrzuty?
Wszystko zależy od klasy ludzi, którzy się rozstają. Osobiście znam małżeństwa, które się rozpadły i zakończyły związek z pewną elegancją. I w takich przypadkach może nie przyjaźń, ale kumpelska relacja, po rozwodzie nadal jest możliwa.

Matka głównej bohaterki to despotka. W swoim mniemaniu zawsze wie najlepiej. Skąd zaczerpnęła Pani pomysł na tę postać?
I znowu wystarczy się rozejrzeć. Jestem przekonana, że każdy zetknął się z kimś, kto wie wszystko najlepiej, a świat musi kręcić się na jego zasadach. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo coraz bardziej radykalizujemy się w poglądach, zachowaniach i tezach, i coraz łatwiej na despotów się natknąć, nad czym osobiście ubolewam. O ileż prościej jest iść własną ścieżką i odpuszczać sobie złe emocje. Każdy ma prawo żyć własnym życiem i na własnych zasadach, dlatego tak bardzo nie znoszę, gdy ludzie wtrącają się w nieswoje sprawy i bezpodstawnie perorują wyroki.

Teściowie Zosi na początku obwiniali ją za rozpad małżeństwa, jednak później stanęli po jej stronie. Czy według Pani często teściowie stają po stronie zdradzonej, czy jednak częściej zaparcie bronią swojego dziecka, nawet jeśli jest winne?
W imię więzów krwi i rodziny zazwyczaj bierzemy stronę dziecka, nawet jeśli jest ono nieznośne, wychodząc z założenia, że przecież znamy je najlepiej i wychowaliśmy według takich, a nie innych kanonów. Potrzebna jest spora odwaga cywilna i obiektywizm, by uznać przewiny w tym przypadku syna. Ludzie, którzy posiadają taką umiejętność budzą mój wielki szacunek.

Czy tak jak główna bohaterka Męża na niby, gustuje Pani w twórczości Igora Mikody?
Uwielbiam jego rysunki i rzeźby. Rysunki są nieco magiczne, bo zza plątaniny kresek, zawsze wyłania się drugi świat. Bardzo mnie urzekły i lubię się im przyglądać. Podziwiam kunszt Igora. Ja co najwyżej jestem w stanie namazać kilka kresek i kółeczko, w których ludzie z wielką wyobraźnią są w stanie dostrzec np. słoneczko. Więc tym bardziej doceniam talent innych.

 


Na zaufanie pracuje się latami, w ciągu jednej chwili można je strać, a czy można je odzyskać?
W moim przypadku nie. Oczywiście potrafię wybaczyć, ale nie zapomnieć. W stosunku do osoby, która mnie zawiodła, już do końca życia będę miała szerszy margines i przyczajoną obawę, że nie jest szczera, że ponownie mnie zrani. Najbardziej nie lubię w ludziach fałszu i manipulacji. Wolę mówić, nawet niewygodną, prawdę prosto w oczy, wyjaśniać sytuację, by po chwili podać sobie rękę i wspólnie iść dalej.

Czy według Pani złamane serce jest w stanie pokochać jeszcze raz?
Niby czas leczy rany, ale czy na pewno? Nie wiem. Myślę, że drugie rozdania się zdarzają, ale potrzeba na nie wiele czasu.

Jakie znaczenie w Pani życiu ma przyjaźń?
Fundamentalne. To jak ściana, o którą można oprzeć się w chwili niebezpieczeństwa. Tylko przyjaciel potrafi nas zrozumieć i zapalić światełko w ciemnym tunelu, ale ważne jest również to, by być przyjacielem dla samego siebie, by się lubić i akceptować, czego staram się nauczyć. Przyjacielem jest mój mąż, ale też mam grono przyjaciółek, które wiem, że zawsze będą po mojej stronie i dla których ja również rzucę wszystko by im pomóc.

Co według Pani jest największą wartością w życiu?
By stanąć przed lustrem i się nie wstydzić.
Ale największą wartością jest szczęście, to wewnętrzne, które jest tak trudne do osiągnięcia i to dawane i brane od innych. O wiele więcej osiągniemy w życiu, uśmiechając się do ludzi niż patrząc na nich bykiem, akceptując siebie i odmienność innych.

Czy kieruje się Pani w życiu jakimś mottem?
Kiedyś życie przemknie ci przed oczami, zrób wszystko, by było warte obejrzenia.

Gdyby złapała Pani złotą rybkę o spełnienie, jakich trzech marzeń by ją Pani poprosiła?
By było tak, jak jest, może z niewielką korektą w obszarze wolnego czasu, finansów i zdrowia. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć o sobie, że jestem szczęśliwym człowiekiem, co nie znaczy, że nie mam kłopotów i problemów. Nie marzę o wielkich rzeczach. Nauczyłam cieszyć się każdym drobiazgiem.

Gdyby mogła Pani napisać książkę w duecie, z kim chciałaby ją Pani napisać?
Z Magdaleną Samozwaniec – myślę, że nieźle byśmy się ubawiły.

Pisząc preferuje Pani ciszę, czy otacza się Pani ulubionymi dźwiękami i kubkiem gorącej herbaty lub kawy?
Mam tak podzielną uwagę, że mogę pisać w każdych okolicznościach, czym sama jestem zaskoczona. Jeśli jest się panią domu, matką etc., cisza jest luksusowym towarem. Piszę między gotowaniem obiadu a praniem i załatwianiem codziennych rzeczy. Lubię przysiąść w knajpce i przy okazji pisania przyglądać się ludziom – to bardzo inspirujące. Uzależniłam się podczas pisania od herbaty mate i gazowanej wody, i staram się je zawsze mieć pod ręką.

Pani największe marzenie jako pisarki to…?
W zasadzie już spełniałam swoje marzenie, bo dzięki pisaniu po raz pierwszy w życiu zawodowym robię to, co naprawdę kocham i mogłabym robić do końca życia. Oczywiście chciałabym wdrapać się na główną topkę Empiku, bo to by oznaczało, że zaczarowałam swoimi opowieściami jeszcze więcej czytelników.

Jaka prywatnie jest Nina Majewska-Brown?
Zwyczajna. Niby silna, a jednak rozwarstwiona wewnętrznie i wszystko przeżywająca z podwójną mocą. Z pewnością jestem silną, energiczną i podejmującą szybkie decyzje babką, w której jednocześnie drzemie niepoprawna romantyczka. Lubię wyzwania, ale jeszcze bardziej domowe pielesze. Uwielbiam gotować, pielęgnować ogród, robić na drutach i czytać książki. Co rusz mierzę się z problemami i co rusz odnajduję nowe ścieżki ku szczęściu.

Jaką książkę poleciłaby Pani swoim fanom na jesienne popołudnie?
Taką, przy której można złapać oddech od rzeczywistości, uśmiechnąć się i zasmucić, taką, która pozostawi rysę na emocjach i zmusi do myślenia, refleksji.

Czy posiada Pani jakąś książkę z dzieciństwa, do której lubi Pani wracać?
Wracam do wielu książek, do Ani z Zielonego Wzgórza, przy której nieustannie się wzruszam i której wydania powoli kolekcjonuję. Usiłowałam ponownie zajrzeć do ukochanego Winnetou, ale z perspektywy czasu okazuje się nie do czytania, do Rodziewiczówny, Sienkiewicza i Wojaka Szwejka. Może to nieco dziwny zestaw dla małej dziewczynki, ale miałam to szczęście, że co czwartek przychodził do mnie wuj Feliks i przez kilka godzin czytał mi różne powieści. Siedziałam na łóżku zasłuchana i dzięki niemu zaraziłam się miłością do książek. To (pomijając rodziców) był najważniejszy dla mnie człowiek, dla którego ja też byłam najważniejsza.

Jaka przeczytana w ostatnim czasie książka wywarła na Pani ogromne wrażenie?
Coraz częściej wracam do klasyki i coraz bardziej rozczytuję się w biografiach. Trudno mi wskazać jeden tytuł. Czytam takie ilości i zachwycam się wieloma mistrzami pióra.

Najlepszy sposób na jesienną chandrę, według Pani to…?
Znaleźć sobie cel i zajęcie, a jeśli to nie pomaga iść do psychologa i dowiedzieć się więcej o sobie. W ponure dni sięgam po druty i włóczkę albo wychodzę na zajęcia jogi, by doładować baterie. Lubię ciepło koca i dobrą książkę, czy serial telewizyjny. Od niedawna nauczyłam się, że odpoczywanie i nicnierobienie nie jest marnowaniem czasu, tylko właśnie czasem dla siebie.

Czy wydawanie kolejnych powieści miało jakikolwiek wpływ na Pani życie?
Poza tym, że mam coraz mniej czasu i znajomych, którzy nie są w stanie udźwignąć „sukcesu” nie. Pisanie zweryfikowało towarzyskie relacje, jednocześnie wzmacniając przyjaźnie. Nie mam poczucia, że robię coś niezwykłego, że osiągnęłam sukces i życie staje się inne. Nadal jestem sobą. Zabieganą, zapracowaną i czasami wystraszoną. Mam dużo pokory w stosunku do tego, czym się zajmuję. Po prostu wykonuję rzadki zawód. Jedyna poważna zmiana to obecność na FB i Instagramie. Dużo mnie to kosztuje, bo najchętniej zaszyłabym się w domu. Nie lubię mówić o sobie i pokazywać swojego świata, nie wiem, w czym mógłby być ciekawy dla innych.

Jakie wyglądają Pani plany wydawnicze na najbliższe miesiące? Kiedy Pani czytelnicy mogą spodziewać się kolejnej powieści?
Kolejna część ANKI czeka w wydawnictwie na premierę, ale już pracuję na drugą częścią MĘŻA NA NIBY – ŻONĄ NA ZAMÓWIENIE. Na szczęście mam pomysły na kolejne książki, więc nie narzekam na brak zajęcia.

Serdecznie dziękuję autorce za poświęcony czas na udzielenie odpowiedzi na te kilka pytań. 🙂

30582092_2009258799395776_2945746763555799040_n.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s