.RECENZJE · Wyd. Uroboros

/Premierowo/ „Alyssa i czary” A.G. Howard

37903459_2085103484852857_64461961554821120_n

Autor: A.G. Howard
Tytuł: Alyssa i czary
Tytuł oryginału: Splintered
Cykl: Splintered #1
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 448

Alyssa Gardner słyszy szepty owadów i kwiatów. Precyzyjniej rzecz ujmując, dzieje się z nią to samo, co przed laty zaprowadziło jej matkę do szpitala psychiatrycznego. Ta rodzinna klątwa sięga daleko, daleko wstecz… aż do Alice Liddell, która była inspiracją dla Lewisa Carrolla, kiedy pisał „Alicję w Krainie Czarów”. Alyssa może i jest szalona, ale stara się mocno trzymać w ryzach. Przynajmniej na razie…
Kiedy stan matki dziewczyny się pogarsza, Alyssa zaczyna rozumieć, że to, co uważała za fikcję, jest przerażającą rzeczywistością. Prawdziwa Kraina Czarów jest o wiele mroczniejsza i bardziej skomplikowana, niż podejrzewał Lewis Carroll. Teraz Alyssa musi zaliczyć kilka testów, np. osuszyć ocean łez Alicji czy rozruszać herbacianą imprezę, aby naprawić błędy Alicji i ocalić jej rodzinę. Musi także zdecydować, komu zaufać: Jeb, swojej najlepszej przyjaciółce, czy podejrzliwemu Morfeuszowi, jej przewodnikowi po Krainie Czarów, który może mieć zupełnie inne motywy…

Macie tak czasem, że na widok jakiejś książki myślicie „muszę ją mieć”? Ja tak miałam w przypadku Alyssy i czarów. Ta hipnotyzująca, magiczna i soczysta, aż się prosi, by pochwycić ją w dłonie i nie wypuścić już nigdy – sami przyznacie, że coś w tym jest. 😉 Zakochałam się w niej [okładce], jednak treści nie pokochałam. Nie. Nie dlatego, że była… kiepska?, po prostu nasze dogi szły równolegle, nie mogąc tym samym znaleźć punktu wspólnego…

Teraz zapewne będę przeczyć temu, co napisałam powyżej, ale powieść A.G. Howard czyta się naprawdę szybko, historia wciąga i przyjemnie przeprawia się przez kolejne rozdziały towarzysząc tytułowej Alyssie w jej podróży po mrocznej Krainie Czarów. Niemniej jednak po skończonej lekturze, jak i w jej trakcie, nie mogłam wykrzesać z siebie żadnych emocji względem tej książki. Ot przeczytałam. Było fajnie, ale… nie na tyle bym chciała tam wracać. Magia okładki nie pokryła się z magią treści, która niewątpliwie skrywa się gdzieś między wierszami, tyle że, ja jej nie znalazłam, choć usilnie próbowałam.

Autorka ma przyjemny, lekki styl. Wykorzystała znany motyw i na jego bazie stworzyła nową wersję – czy lepszą?, musicie ocenić sami. Czuć, w trakcie czytania, że A.G., Howard dobrze bawiła się, kreśląc kolejne rozdziały, słowa bowiem mają w sobie jakąś lekkość i radość wynikającą z tworzenia. 😉 Do tego sposób, w jaki autorka buduje napięcie i nastrój w powieści, w momencie, w którym wydaje się, że sprawa staje się jasna, okazuje się, że nie dość, że nie jest jaśniej, to tak jakby jeszcze ciemniej… i ta mroczna aura, która nieśmiało wychylała się na niektórych stronach… Ach, no i opisy, co prawda nie działały na mnie tak , jakbym tego oczekiwała, ale ci, którzy dadzą się porwać i odnajdą w niej więcej niż ja, będą zachwyceni ich barwnością nie tylko kolorystyczną, ale przede wszystkim słowną.

Dialogi przyjemnie wkomponowują się w opisy, tworząc nieomal harmonię słów, dźwięków i doznań. Może odrobinę brakło mi w nich emocji, choć główna bohaterka ponoć należy do porywczych… ale to za moment… W parze nie szły mi emocje bohaterów, niby dialogi miejscami były zaczepne, czasem jakby zanurzały się we mgle, która powinna trząść się od elektryczności, a tu bum. Nic albo prawie nic… niemniej same wymiany zdań, poza tym, że czasem wpadały odrobinę w patos, były zacne.

A bohaterowie? Gdyby nie fakt, że książka nie dała mi się polubić, byłabym skłonna napisać, że wzbudzili we mnie sympatię. A tak? Są dla mnie neutralni. Ni źli, ni dobrzy, trochę bezbarwni, choć nie powinno im brakować kolorów.
A postać Morpheusa przywodziła mi na myśl Rhysanda z Dworów Sarah J. Maas. Mroczny, uwodzicielski, władczy… to, co kobiety kochają najbardziej… ach, oczywiście obrzydliwie przystojny. 😉

Nie pozostaje Wam nic innego, jak podjąć własną podróż i na własnej skórze przekonać się, czy taka Kraina Czarów i tacy bohaterowie wzbudzą Was emocje, na jakie liczycie. Przyjaźń, miłość i nienawiść, czary oraz magia…
Czy na miejscu Alyssy wypilibyście napój zmniejszający i podążyli za… przecież znacie tę historię, ale czy aby na pewno…?

 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Uroboros.

a_michalina

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s