.RECENZJE · Wyd. Edipresse Książki

„Pożądanie” Helen Hardt

37578954_2070427019653837_5120283542969909248_n

Autor: Helen Hardt
Tytuł: Pożądanie
Tytuł oryginału: Craving
Cykl: Saga Braci Steelów
Wydawnictwo: Edipresse Ksiażki
Liczba stron: 288

Pozostawiona przez narzeczonego przy ołtarzu Jade Roberts szuka pocieszenia na ranczu swojej najlepszej przyjaciółki. Jej upokorzenie jest wciąż żywe, więc nie spodziewa się, że jej serce zabije mocniej dla kogokolwiek. Lecz gdy powściągliwy brat Marjorie, cudowny kowboj z Gór Skalistych, całuje ją po raz pierwszy, pękają wszystkie tamy.
Talon Steel jest rozbitkiem, który nigdy w pełni nie wyleczył się z traumy, jakiej doznał w dzieciństwie. Żyje, biorąc od kobiet to, co mu dają, i nie oferując nic w zamian. Do chwili gdy w jego życiu pojawia się Jade – piękna, słodka i gotowa. Jego pragnienie, by ją mieć, przeradza się w pożądanie, które – jak się obawia – nigdy nie zostanie zaspokojone.

Gdy zapoznałam się z opisem Pożądania, pomyślałam, że zapowiada się całkiem ciekawy cykl. Na fajerwerki co prawda nie liczyłam, ale na coś lekkiego i szybkiego, przy czym można odetchnąć po serii nudnych historii owszem. Niestety z każdą kolejną stroną moje oczy przybliżały się wielkością do spodków od filiżanki i to wcale nie bo rosło napięcie i temperatura… Rosło moje przerażenie.

O dziwo zmęczyłam ten tytuł bardzo szybko, chyba tylko dlatego że bardzo chciałam mieć go za sobą. Po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów tliła się we mnie nadzieja, że to naprawdę będzie niezobowiązująca, błyskawiczna lektura, która nie wymaga zbytniego analizowania wydarzeń. No cóż, mój dobry humor legł bardzo szybko, pozostał mi tylko upór, by odłożyć i zapomnieć, że w ogóle miałam tę książkę w rękach.

Pożądanie to kolejna pozycja z gatunku literatury erotycznej, który nieomal wywoływał u mnie odruch wymiotny. Dawno już nie miałam w rękach czegoś tak prostackiego, ostatnio taki raz miał miejsce z powieścią Dwie twarze M. Ińskiej, który można określić jako bełkot, nic więcej. Książka Helen Hardt przyprawia o konsternacje od momentu, kiedy dochodzi do pierwszego zbliżenia między Jade i Talonem. Chociaż te zbliżenia dalekie były od tak subtelnej nazwy.
To, w jaki sposób opisywała to Helen Hardt jest po prostu ordynarne, prostackie i… brak mi słów. Czytanie o tym, jak główny bohater non stop używa sformułowań typu „będę brał twoją cipę i twoją dupę” – w różnych zestawieniach… Ech, wiecie, gatunek ludzki nie wpadł na żadne „ładne” określenia intymnych części ciała, ale o niebo lepiej czyta się „cipkę”, „tyłeczek” etc. niżeli to, co wylewa się z tej książki. A już apogeum mojego niesmaku było czytanie o zlizywaniu „śmietanki z cipy”… od razu miałam przed oczami infekcję bakteryjną albo…brrr… Obrzydlistwo. Moja wyobraźnia dotarła do granic.

Kolejna sprawa to styl autorki, a raczej jego brak. Konstrukcje zdań są powalające, a w niektórych momentach dobijające. Ośmioletnie dzieci mają lepszą składnię niż Helen Hardt! Niektóre fragmenty zakrawały na absurd, a konwersacje seksualne tej dwójki… Litości! Kochankowie poważnie tak ze sobą „rozmawiają”? Współczuję.

Bohaterowie zaś, och… Jade, jak na prawniczkę, jest głupiutka, infantylna i irytująca. Rozumiem, że hormony ogłupiają, ale ona przeszła wszelkie granice… bo jeżeli kobieta pomimo tego, że facet daje jej znać, że ma spadać, robi wszystko, by znów ją przeleciał… no cóż… to znaczy, że albo jest nimfomanką i nie interesuje ją, co koleś o niej myśli, albo ma coś z głową. W przypadku Jade obstawiam to drugie.

Talon również nie błyszczy. Wulgarny, ordynarny, prostacki, a poza tym nudny jak flaki z olejem. Jedyna rzecz, do jakiej się nadawał to chlanie na umór, no i oczywiście rżnięcie wszystkiego, co rozłoży przed nim nogi/ wypnie się/otworzy wystarczająco szeroko usta.

Autorka próbowała „podkręcić” ten jakże żaden erotyk wątkiem nawigacyjnym do przeszłości głównego bohatera, ale zrobiła w tak nieumiejętny sposób, że po pierwszym fragmencie wiadomo, co się stało i wierzcie mi, nie chce się wiedzieć nic więcej.

W skrócie: ta książka jest tak zła, że szkoda godzin na jej lekturę. Nijacy bohaterowie, wylewające się na każdej stronie wulgaryzmy, sceny seksu pozbawione czegokolwiek, co powinny zawierać, aspirując do miana dobrego erotyku i ta pożal się boże fabuła…
To moje pierwsze i ostatnie spotkanie z „twórczością” Helen Hardt. Zdecydowanie/

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s