.RECENZJE · Wyd. Pascal

„Wszystkie pory uczuć. Wiosna” Magdalena Majcher

wiosna

Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Wszystkie pory uczuć. Wiosna
Cykl: Wszystkie pory uczuć #3
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 400

Ewelina pragnie tylko jednego – zostać matką. Niestety, los nie daje jej takiej możliwości. Razem z mężem decydują się na adopcję. Jednak kiedy na ich drodze pojawia się dziewięcioletni Piotruś – szczęście przysłania obawa. Chłopiec cierpi na FAS – alkoholowy zespół płodowy. Kiedy się urodził, miał ponad promil alkoholu we krwi. Chłopiec całe dzieciństwo spędził w domu dziecka. Czy teraz znajdzie dom, którego tak potrzebuje? Czy pragnienie miłości okaże się silniejsze niż strach?

Nadeszła pora na przedostatni tom Wszystkich pór uczuć, Wiosna Magdaleny Majcher nie mogłaby być mniej czarująca od swoich poprzedniczek. Autorka w trakcie promocji zdradziła co nieco o tym, czego można się spodziewać, a spodziewać można się wielu rzeczy, tych mniej i bardziej „fajnych”, ale tworzących coś niesamowitego.

O ile z Zimą miałam drobne zgrzyty na początku lektury, o tyle w trakcie czytania Wiosny przepadłam już po pierwszej stronie. Nie byłam w stanie się oderwać, i tak szybko, jak tylko miałam możliwość przeczytać choćby kilka akapitów, pozwalałam sobie na chwilę zapomnienia i wycieczkę do zupełnie innego wymiaru, jaki zafundowała czytelnikom Magdalena Majcher.
Od tej powieści emocje biją na kilometr. Czytelnik czuje dokładnie to, co główni bohaterowie: ekscytację, smutek, napięcie podczas oczekiwania na spotkanie z dzieckiem jest wręcz namacalne, zupełnie tak jakbyście mogli wziąć w ręce jakąś plastyczną masę i kształtować ją wedle uznania. Każda strona jest nimi przesiąknięta niczym perfumami o bardzo złożonej nucie, której poszczególne składniki odkrywa się etapami…

Autorka kolejny raz sięga po trudne tematy. Tym razem „idealną miksturę” stanowią FAS, adopcja, bezpłodność i oczywiście miłość. Autorka z wyczuciem przeprowadza zarówno swoich bohaterów, jak i czytelników przez ścieżkę adopcji, która sama w sobie stanowi złożony proces. W powieści znajdziecie dużo informacji o alkoholowym zespole płodowym. Widać, że autorka poświęciła dużo czasu na dopracowywaniu najdorodniejszych szczegółów, by przekazać w przystępny sposób, acz nie mniej dokładny gros informacji, jednocześnie nie przytłoczyć tym całej historii i czytelnika.

Z adopcją bardzo często łączy się temat bezpłodności, który autorka „omawia” na postaci Eweliny. Wyobrażenie własnej osoby przez kobiety dotknięte tą „przypadłością” z reguły jest bardzo negatywne, nie pomaga również pewien rodzaj piętna ze strony społeczeństwa. Bo czy kobieta bezpłodna jest faktycznie gorsza od tej, która miała to szczęście nosić pod sercem swoje dziecko? Czy emocje towarzyszące jej w czasie oczekiwania na adopcję są mniej warte od emocji kobiety ciężarnej oczekującej na moment, w którym wreszcie przytuli do siebie swoje nowo narodzone dziecko? Magdalena Majcher udowadnia, że nie ma podziału na te lepsze i te gorsze kobiety i matki, że TEN moment, jakim jest wzięcie w ramiona dziecka po raz pierwszy, jest wyjątkowy, niezależnie, czy matka tuli dopiero co wydane na świat dziecko, czy matka adopcyjna bierze w ramiona zaadoptowane dziecko.

Magdalena Majcher stworzyła postaci bardzo rzeczywiste, zupełnie tak jakby zostali przeniesieni z życia wprost na karty tej powieści. Są zwyczajni, a jednocześnie wyjątkowi. Autorka zadbała o rys psychologiczny i przeszłość, która powoduje, że mają to „coś”, czego wielu bohaterom powieści obyczajowych brakuje, gdyż po czasie zlewają się z innymi postaciami z innych powieści.

W książce zachowana jest równowaga między dialogami a opisami. Opisy, nawet te dłuższe, czyta się szybko, są niebywale plastyczne, przez co podkreślają klimat powieści. Autorka ma bardzo plastyczny i lekki styl, pomimo poruszanych tematów, w ogólnym rozrachunku więc powieść czyta się niebywale szybko. Dialogi są bardzo naturalne, naładowane emocjami, które czuć, zupełnie jakby było się ich świadkiem.

Gorąco polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Pascal