.RECENZJE · Wyd. Edipresse Książki

„Troje na huśtawce” Natasza Socha

trojenachuśtwace

Autor: Natasza Socha
Tytuł: Troje na huśtawce
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 320

Koralia ma czterdzieści dwa lata i czterdzieści dwa powody, by zmienić swoje życie. Oraz jeden dodatkowy, który wywraca jej świat do góry nogami. Tytus jest osiemnaście lat młodszy. Kiedy ona zdawała maturę, on właśnie się rodził. I jeszcze jedno – jest synem jej najlepszej przyjaciółki. Co w życiu jest ważniejsze? Przyjaźń czy miłość? Czy naprawdę trzeba wybierać?

Po książki Nataszy Sochy sięgam w ciemno, nie trafiła mi się bowiem jeszcze żadna, w czacie czytania, której poczułabym się znudzona, czy zawiedziona historią w niej zawartą. Troje na huśtawce zaintrygowało mnie tym, że tym razem autorka porusza tematykę niepopularną w powieściach, tj. relację, w której to kobieta jest tą starszą strona i obraz tejże relacji widziany oczami samych zainteresowanych, jak i otoczenia… A z tym bywa różnie…

Wiele mówi się w Polsce o tolerancji, a raczej o tym, jakim to tolerancyjnym krajem jesteśmy, o wolności słowa, wyznania, orientacji seksualnej itd. A jak bardzo tolerancyjni jesteśmy w kwestii miłości? Ot czterdziestokilkulatek prowadzający się z panną, która chwilę temu odebrała dokument świadczący o „dorosłości”, nie wzbudza większych sensacji i nieprzyjemnych komentarzy, odwrotna sytuacja zaś… to już temat rzeka! No bo jak to? Dojrzała kobieta i taki małolat? W głowie się nie mieści! Ale czy faktycznie powinno wzbudzać to takie mocne, negatywne emocje?

Natasza Socha w powieści Troje na huśtawce uderza w czuły społeczny punkt. W teorii wszyscy jesteśmy tolerancyjni, ech, znaczna część społeczeństwa. W praktyce już tak kolorowo nie jest, bo gdy przychodzi co do czego, a już w szczególności, gdy „zagadnienie” dotyczy bezpośrednio nas lub osób nam bliskich… no cóż… wówczas burza wisi w powietrzu. Nie zawsze, ale bardzo często. Przykład Korali i Tytusa idealnie oddaje to, w jaki sposób postrzegane są związki, w których to kobieta jest starsza. Dlaczego wzbudza to tak wielkie emocje, często wręcz potępienie? W końcu każdy z nas ma prawo do miłości i bycia kochanym, więc jeśli obie strony czują do siebie przysłowiową miętę i czują się w swoim towarzystwie dobrze, po co się w to wtrącać?
Ale poza pięknem uczucia, jakim jest miłość dwojga ludzi, jest jeszcze jedna sprawa, która dotyczy takich związków i o którym autorka nie zapomniała. Cóż to takiego? Obawa. Obawa, że związek ujrzy światło dzienne, a gdy już to się stanie, co powiedzą ludzie – rodzina, przyjaciele.

Zwłaszcza przyjaciele, a w zasadnie przyjaciółka głównej bohaterki, bo co by nie mówić, to szokujące (delikatnie rzecz ujmując), że twoja najlepsza przyjaciółka spotyka się z twoim synem, nieważne, że dorosłym. Natasza Socha chyba nie byłaby sobą, gdyby nie utrudniła, jakże już trudnej sytuacji pary zakochanych.

W powieściach Nataszy Sochy cenię sobie lekkość, jaka bije z każdej strony, która świadczy o tym, że zabawa słowem i przelewanie pomysłów na papier jest czymś naturalnym i przyjemnym, a każda kolejna powieść utwierdza mnie w przekonaniu, że pomysłów na kolejne historie jej nie brakuje. I tym razem odnalazłam wszystkie te cechy, którym z powieści na powieść towarzyszy szczypta ironii i kilogramy emocji.

Troje na huśtawce to na pierwszy rzut oka nieco chaotyczny pamiętnik Korali, która przeskakuje w swoich wspomnieniach, a to do dzieciństwa, a to czasów małżeństwa, szkoły średniej. Miszmasz. Jednak to tylko pozór, czytając bowiem, wszystko układa się w spójną całość, a co najważniejsze jest ciekawe, intryguje każda strona, każdy wpis i wydarzenia, jakimi dzieli się główna bohaterka. Momentami maiłam wrażenie, że to pewnego rodzaju rozmowa z koleżanką, z którą nie widziałyśmy się latami, ot coś jakby wspominki, chaotyczne – fakt, ale jakże urocze i obrazowe.

O ile pokochałam historię Koralii, Aurelii i Tytusa całym serduszkiem, o tyle z samymi postaciami miałam problem. Budzą oni bowiem we mnie nieco mieszane uczucia. Koralia zahukana kobiecina, która nie ma własnego zdania, jest trochę niczym źdźbło bambusa na wietrze – porusza się z wiatrem… w dodatku żyjąca bardziej życiem swojej przyjaciółki niż swoim… fakt, że do czasu, ale gdzieś ten zgrzyt pozostaje… wszechwładna Aurelia, która w ochach przyjaciółki jawi się niczym wyrocznia i bogini. A Tytus, momentami wydawał się odrobinę dziecinny, mając na uwadze jego zachowanie, a z drugiej strony dodawało mu to w pewien sposób uroku.

Podsumowując: Troje na huśtawce to kolejna rewelacyjna powieść w dorobku Nataszy Sochy, która zapewni długie przyjemne godziny. Lekka i zabawna historia o całkiem poważnych sprawach ze szczyptą ironii oraz zaskakującym zakończeniu… Sprawdźcie, czy i co wybrała Koralia… 

Gorąco polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s