.RECENZJE · Inne wydawnictwa

„Córka lasu” Justyna Chrobak

córka lasu f

Autor: Justyna Chrobak
Tytuł: Córka lasu
Wydawnictwo: Kufer
Liczba stron: 244

„Córka lasu” (…) to powieść o młodej dziewczynie, wyrwanej ze swojego dotychczasowego życia, która musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości do jakiej trafiła, przez przypadkowe poznanie tajemniczego młodego mężczyzny. Ryann, główna bohaterka, poznaje swoją rodzinę, swoje korzenie i nadprzyrodzoną część świata, o której wcześniej nie miała pojęcia. Wszystko to dzieje się w odległej krainie, do której można trafić przemierzając północną Norwegię, ale próżno jej szukać na mapie.

Powieści z gatunku fantastyki lubiłam od zawsze, niemniej pierwsze książki, które wielbiłam ponad wszystko inne, dotyczyły dinozaurów – choć te z perspektywy dziecka, również są totalną fantastyką… Z czasem moje zainteresowanie skupiło się na czarach, elfach i wszystkich tych magicznych „dodatkach”, dlatego też z ogromnym entuzjazmem podchodziłam do skąpego, acz intrygującego opisu powieści Justyny Chrobak. Liczyłam na fajną, lekką powieść, w końcu to raptem 240 stron… ale czy aby na pewno mała ich ilość gwarantuje przyjemną lekturę?

Moja odpowiedź brzmi: nie zawsze. Coraz częściej niestety nie. Miesiąc po miesiącu przekonuję się, by powieści, które choćby minimalnie związane z fantastyką, a mające mniej niż „regulaminowe” 300 stron omijać jak najszerszym łukiem. Nie inaczej było więc w przypadku Córki lasu, książkę bowiem męczyłam aż cztery dni!
Nim jednak lektura okazała się totalną katastrofą, po przeczytaniu pierwszych dwóch rozdziałów nadal tkwiłam w błogim przekonaniu, że to będzie coś fajnego… przymknęłam nawet na powtórzenia i błędy w tekście. Czar jednak prysł szybciej, niż zdążyła pojawić się magiczna bańka mieniąca się feerią kolorów i wyobrażeń, o tym, co mogłoby pojawić się dalej… A dalej było coraz gorzej, coraz absurdalniej i coraz nudniej…

Zanim fantastyka przejmie w pełni władanie nad tą historią, mamy do czynienia z sensacją. W dodatku tanią. Ucieczka przed „prześladowcą”, gdzie rodzicie niczego nie tłumacząc Ryann każą jej lecieć z lekarzem gdzieś… uprzednio szprycując ją… hmmm… czymś „na uspokojenie”, co totalnie ją wyłącza, a mimo to w tajemniczy sposób udaje im się „zapakować” ją na pokład samolotu… Biorąc pod uwagę procedury ma lotniskach, musiałaby cudownie oprzytomnieć na czas boardingu, ewentualnie… sama nie wiem co, tym bardziej że, prawie do końca całej tej podróżoucieczki główna bohaterka nie bardzo wie, co się dzieje… Magia?

Kolejna sprawa dłuuuuugie opisy, często niewiele wnoszące do fabuły. Rozumiem zarys otoczenia, wyglądu bohaterów, ale rozkładanie wszystkiego na czynniki, nieomal, pierwsze, do tego podkreślanie ich, co jakiś czas i ponowne ich rozpisywanie… No cóż. Nudna monotonia. Nudna książka. „Szczególny” jest opis przejażdżki konnej, gdy Ryann dotarła z opiekunem do Norwegii i kierowała się w tajemnicze miejsce. Ileż można pisać o podróży we mgle? Od tej chwili trzymałam kciuki, by jak najszybciej dotrzeć do końca i pożegnać się z Córką lasu. Tym bardziej że, całej tej historii towarzyszy cała masa błędów stylistycznych, niekiedy skłonna jestem napisać, że logicznych, niektóre zdania bowiem były dla mnie dość abstrakcyjne – tak jakby autorka połączyła dwa w jedno, biorąc trochę z pierwszego, trochę z drugiego i tadam, mamy zdanie… A ogólnie rzecz ujmując – korekta leży. Totalnie.

Przechodzimy do części fantastycznej. Ryann trafiła w swoje rodzinne strony. Wreszcie. Docierają do niej informacje o jej przeszłości, rodzinie itd. Wreszcie. I do tej pory szarobura, nudna fabuła zaczyna nabierać jakichś tam kolorów, niemniej do pełnych, żywych barw jeszcze daleka droga. Widać tutaj, że Justyna Chrobak miałam ciekawy zamysł na tę „część”, jednak od zamysłu do umiejętnego przelania na papier daleka droga. Zabrakło lekkości i emocji, bo czytając, nie odczuwałam kompletnie nic. Suchy tekst, nic więcej. Gdzie więc miejsce na zaskoczenie czytelnika? Napięcie, które przyciągałoby uwagę i budowało nastrój?
I nawet zakończenie nie ratuje sytuacji. W zasadzie takiego zakończenia spodziewałam się w od początku, biorąc pod uwagę „stan” głównej bohaterki.

Zatem Ryann na tle wielu bohaterek powieści fantastycznych nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot rozemocjonowana bohaterka, o słabej psychice, która jest niczym źdźbło bambusa na wietrze, podąża z ruchem powietrza… A nawet jej „wybory” nie są tak naprawdę jej wyborami, choć jej się tak zdaje…
A towarzyszy jej cała plejada postaci pobocznych, mniej lub bardziej istotnych. Zapewne w kolejnych tomach bliżej poznacie niektóre z nich, niemniej w Córce lasu są po prostu zarysowane, poza Veikiem, który pojawia się od początku do końca… i jedyną postacią, która wzbudziła we mnie pozytywne emocje. Nie, nie dlatego, że jest zacnym młodzieńcem o miłej aparycji… Po prostu ma w sobie coś, co takiego, co sprawia, że patrzy się na niego przychylniejszym okiem.

Podsumowując: Córka lasu to powieść niedopracowana, która ma zbyt wiele mankamentów, by była lekturą co najmniej dobrą. Korekta leży, tempo akcji również. Jak na wstęp do dłuższej serii… no cóż, nie czuję się zainteresowana historią Ryann, wręcz żal mi tych dni poświęconych na przeczytanie tej historii…

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kufer.

Reklamy

4 myśli na temat “„Córka lasu” Justyna Chrobak

  1. Jak tylko zobaczyłam tę książkę skojarzyła mi się z „Wybraną przez księżyc”, która jak się okazało po Twojej recenzji jest na takim samym poziomie. Dobrze, że posłuchałam przeczucia.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s