.RECENZJE · Wyd. Książnica (Pulicat S.A.)

„Baśnik” Beata Majewska

basnik

Autor: Beata Majewska
Tytuł: Baśnik
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 344

Trzydziestokilkuletnia Barbara mocno przeżywa niedawny rozwód. Nie poddaje się jednak i próbuje na nowo ułożyć sobie życie. Za namową przyjaciółki postanawia zająć się zarządzaniem klubu fitness, który pozostawił jej były mąż. Wprowadza twórcze zmiany i zatrudnia nowych pracowników. Jednym z nich jest Marcin – młody fizjoterapeuta i instruktor, który szybko zakochuje się w pracodawczyni. Basia wciąż nie potrafi zapomnieć o nieudanym małżeństwie i obawia się związku z młodszym mężczyzną. Czy zdoła odbudować swoje poczucie wartości i otworzy się na nową miłość?

Wrażenia po lekturze powieści Beaty Majewskiej vel Augusty Docher to istna sinusoida. Lektura Kryształowych serc rozłożyła mnie na emocjonalne łopatki, Baśnik zaś ostudził nieco tę euforię… choć nie tak doszczętnie… 😉

Opis książki intrygował mnie od samego początku, stąd z ogromną chęcią i pozytywnym nastawieniem zasiadłam do lektury Baśnika. Historia zawarta na kartach tej powieści jest lekturą szybką, którą czyta się z dużą dozą zainteresowania przeplatanego żądzą mordu na głównych bohaterach. Dlaczego? Człowiek jest podobno (słowo klucz) stworzeniem, które używa rozumu i uczy się na błędach… Otóż podobno… Rozumiem, że główni bohaterowie mogli lawirować w relacji między sobą na początku, nie będąc pewnymi drugiej strony. Ba! Mogło im się to zdążyć jeszcze raz, gdzieś tam po drodze… Ale ileż razy można dochodzić do wniosku, że rozmowa to klucz do… wszystkiego, a za chwilę znowu coś zatajać i napędzać koło niedopowiedzeń i tajemnic? Basia i Marcin w tej dziedzinie są Mistrzami, przez duże „M”.

Pomijając jednak ten drobny niuansik (mam namyśli pokręconą relację Basi i Marcina), nie mogłabym nie wspomnieć o irytującym nawyku naszej Barbary, który objawia się ustawicznymi zdrobnieniami imion. Nie chciałabym wyjść na czepialską, ale jakoś nie przemawia do mnie zwracanie się do prawie córki per Karusia. Myślę, że ten etap, zdrabniania i słodzenia, mija mniej więcej, gdy dziecię kończy 7-8 lat i chce być „dorosłe” i wówczas mamusia i tatuś są zmuszeni myśleć o dziecko jako Karolinie, nie Karusi, bo dzieci w swej pokręconej psychice nie lubią się wstydzić… 😉 Ale właściwie… kto komu zabroni? 😉

Z drugiej jedna strony, gdyby nie TAKA Baśka (rozchwiana emocjonalnie, z niską samooceną), ta książka straciłaby swój urok… całość bowiem opiera się właśnie o jej postać, która w ogólnych rozrachunku jest nietuzinkowa i na pewno nie do niezapamiętania.
W ogóle postaci wykreowane przez Beatę Majewską w Baśniku są niesamowite. Pełnowymiarowi, z różnorodnymi charakterami, które są niczym koła zębate idealnie się zazębiające, a jakikolwiek brak któregokolwiek z nich spowodowałby rozpad tego skomplikowanego mechanizmu. 😉
Idealnie dobrane kontrasty między nimi powodują, uwypuklenie ich indywidualnych cech, oraz to, że wydają się bardziej rzeczywiści, tacy wyrwani z otaczającej nas rzeczywistości i wklejeni do tej historii… a przez to wzbudzają w czytelniki, mimo wszystko, choć cień sympatii… Nawet Jureczek… 😉

W tej historii podobają mi się dwie rzeczy. Pierwsza to sposób, w jaki Beata Majewska ukazuje, że lepiej późni niż wcale odnaleźć szczęście. By sięgać po tę przysłowiową gwiazdkę z nieba i nie bać się ścieżki, która do niej prowadzi. Życie mamy bowiem jedno i trzeba z niego wycisnąć tyle, ile zdołamy…
Druga to obraz związku, w którym to kobieta jest tą starszą. Autorka przełamuje temat tabu i kreuje bardzo rzetelnie ów obraz. Skąd bowiem ten gest dezaprobaty ze strony społeczeństwa wobec kobiet starszych od swoich partnerów? Dlaczego mężczyzna może związać się z dużo młodszą kobietą i nie wzbudza to tak skrajnych reakcji, jak ma to miejsce w przypadku sytuacji odwrotnej? Beata Majewska świetnie poradziła sobie z tym wątkiem… oby tak dalej… 😉

Podsumowując: Jeśli macie ochotę na trochę niecodzienną tematykę, chcecie się troszkę pośmiać, a czasem powkurzać na główną bohaterkę i macie w zanadrzu duży kubek gorącej herbaty (to na poranek) lub lampkę (ewentualnie kilka, na wieczór) i chcecie miło spędzić czas, idealną lekturą na ten czas będzie Baśnik... 😉

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s