.RECENZJE · Wyd. Bellona

„Zawiedzione nadzieje” Mari Jungstedt

zawiedzione nadzieje

Autor: Mari Jundstedt
Tytuł: Zawiedzione nadzieje
Tytuł oryginału:
Det förlovade landet
Cykl: Gran Canaria t.2
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 448

Po suto zakrapianym alkoholem wieczorze spędzonym w „Szwedzkim pubie” zamordowana zostaje Linda Andersson. Policja podejrzewa o dokonanie tej zbrodni męża ofiary, Bengta, gdyż oboje małżonkowie pokłócili się ostro tego wieczora. Ma on jednak dobre alibi, więc szybko zostaje wypuszczony z aresztu. Kiedy kilka dni później w podobnie okrutny sposób zamordowany zostaje właściciel pubu i zarazem przewodnik turystyczny, z którym żona Bentga miała romans, policja znów go podejrzewa. Śledztwo przybiera zupełnie inny obrót, gdy dochodzi do całej serii ataków bombowych na ośrodki turystyczne na Gran Canarii. Szwedzka dziennikarka Sara Moberg próbuje wraz ze swoim przyjacielem, norweskim byłym policjantem, Kristianem Wede, na własną rękę wyjaśnić te wszystkie zagadkowe incydenty.

Zawiedzione nadzieje było moim kolejnym podejściem do skandynawskich kryminałów, które do tej pory nie dawały się lubić. Mojej osobie. Przy okazji lektury tej książki dotarło do mnie, że chyba nie jestem w stanie poczuć skandynawskiego ducha i choć historia w ogólnym rozrachunku przypadła mi do gustu, to powinnam się zastanowić, czy Skandynawii nie powinnam podziwiać tylko na zdjęciach… 😉

Początek tej historii mnie nie zachwycił, czułam się nim wręcz znudzona. Niemniej im więcej stron było za mną, tym lektura stawała się ciekawsza i coraz trudniej mi było oderwać się od książki. Mari Jungstedt ma lekki styl i głowę pełną pomysłów, co idealnie widać w Zawiedzionych nadziejach.
Sprawie przeplatała liczne wątki, tworząc nie tylko nastrój całej historii, ale i budując w ten sposób napięcie, które powoli nabierało na sile, by w kulminacyjnym momencie wybuchnąć niczym fajerwerki w Sylwestra. Krótkie rozdziały również mają w tym swój udział, pokręcając tempo fabuły.
Jedyne co mnie „męczyło” to śledztwo a dokładniej rzecz ujmując jego tempo. Tak, jakby nie do końca wiedzieli, co mają począć z tym wszystkim. Niemniej nawet to nie ostudziło mojego entuzjazmu i z ogromną przyjemnością czytałam dalej… dalej… i dalej… by poznać zakończenie.

Autorka odmalowała na kartach powieści bardzo realistyczne obrazy Wysp Kanaryjskich. Z jednej strony to piękne, bajeczne krajobrazy, piaszczyste plaże, lazurowe wody Atlantyku – turystyczny raj, z drugiej przełamuje to wszystko morderstwami, a co za tym idzie opisami miejsc zbrodni, które wprowadzają niepokój nie tylko pośród bohaterów powieści.

Co ciekawe Mari Jungstedt zaskakuje nie tylko opisami, ale również skomplikowanymi relacjami między bohaterami, które z upływem stron wychodzą na światło dzienne. Jest intrygująco aż do końca.

Mari Jungstedt wykreowała nietuzinkowe postaci. Z jednej strony można powiedzieć, że są wyraziści, z drugiej tajemniczy. Fajne jest też to, że przedstawiła ich w taki normalny sposób. Nie ma ideałów. Są ludzie z krwi i kości, którzy mają lepsze i gorsze dni, ba! mają swoje mroczne sekrety…

Podsumowując: Zawiedzione nadzieje to lekki kryminał, przy którym nie sposób się nudzić, zwłaszcza gdy jest się fanem literatury skandynawskiej. Sielankowość i piękno, z jakimi kojarzą się Wyspy Kanaryjskie przełamane krwawymi morderstwami to tylko część całej układanki, która zaskoczy Was i to nieraz… Gotowi na kanaryjską przygodę? 🙂

Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bellona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s