.RECENZJE · Wyd. Edipresse Książki

„Ciało” Audrey Carlan

ciało

Autor: Audrey Carlan
Tytuł: Ciało
Tytuł oryginału: Body
Cykl: Trylogia namiętności #1
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 472

Mężczyźni niszczą kobiety. Zwłaszcza tacy mężczyźni jak Chase Davis. Przystojny, inteligentny, bogaty i wpływowy. Byłam bez szans.
Nie chciałam go pragnąć. Nie chciałam go potrzebować. Nie chciałam się w nim zakochać. Nie przyjąłby odmowy, pozwoliłam więc, by mnie posiadł. Całkowicie i bez reszty. Arogancki, pewny siebie, władczy, wymagający… namiętny.
Kiedy wkroczył w moje życie, dopiero dochodziłam do siebie po tym, jak wyrwałam się z rąk swoich byłych mężczyzn. Przyjaciółki radziły mi, żebym zaryzykowała. Żebym pozwoliła komuś wejść w moje życie. Pozwoliłam właśnie jemu, a on otoczył mnie takim blaskiem, że poraziła mnie prawda…
Mężczyźni nie niszczą kobiet. Oni je pochłaniają pod każdym względem.

Z piórem Audrey Carlan miałam przyjemność zapoznać się podczas lektur tomów Calendar Girl, które były pasjonującą, pieprzną i erotyczną podróżą. Stąd w ciemno skusiłam się na kolejny cykl autorki i… jestem odrobinę rozczarowana…

Początek Ciała nudził mnie niesamowicie. Przewidywalny, nudny, bo w sumie niewiele się działo. Dopiero gdzieś po przekroczeniu magicznego progu 200 stron odnalazłam minimalny potencjał i wiarę, że może… może zacznie się dziać coś, co mnie porwie i zaskoczy… Cały czas autorka serwuje czytelnikowi rozwój związku Gillian i Chase’a, który, mając na uwadze podobne tematycznie powieści, jest oklepany, z dobrze znanym zakończeniem… Do czasu, gdy w życie pary wkracza ktoś, kto próbuje zrujnować ich spokój… To jest ten moment, który wzbudza zainteresowanie i wprowadza tę nutę niepewności i napięcia, które przerywa zakończenie. Dlaczego w takim momencie?
Sądzę zatem, że drugi tom będzie o niebo gorętszy i intrygujący niż ten.

 

Bohaterowie wykreowani przez Audrey Carlan są schematyczni. Bogaty on i biedna, choć nie tak dosłownie, ona. Taka współczesna wersja disnejowskiego Kopciuszka.
Chase wkurzał mnie swoją apodyktycznością względem kobiety, która ponoć kocha. Chęć kontrolowania wszystkiego, co związanego jest z Gillian to taka jego mała obsesja… Irytująca obsesja.
I zbyt uległa Gillian. Nim ona wiedziała czego chce, wiedział to on – przynajmniej tak odbierałam jej zachowanie i nawet próby, można rzec pseudopróby, postawienia się, kończyły się wygraną Chase’a – seksem oczywiście. 😉
Jedyne co podobało mi się w obojgu, jeśli może to tak ująć, to ich przeszłość, która wyszła autorce bezbłędnie. W pewien sposób rzuca nieco światła na ich zachowanie, ale nie tłumaczy go, nie do końca…

Nie mogłabym nie wspomnieć o przyjaciółkach głównej bohaterki. Cudowne kobiety. Powiedziałabym, że zazdroszczę jej takich „sióstr”, ale nie… bo mam ich odpowiednik w życiu. Takie osoby to skarb. Największy na świecie. ❤ BESOS Dziewczyny! ❤

 

Brakło mi w tej książce równowagi w opisach i dialogach, co ma duży wpływ na lekturę. Niby czyta się szybko, ale z zainteresowaniem jest różnie. Raz jest większe, raz mniejsze… Gdyby część z nich pominąć, tj. okroić tę historię, wyszłoby jej to zdecydowanie „na zdrowie”. Czytelniczkom również.
Dialogi, owszem, wprowadzają ożywienie podczas czytania, ale pewnych rzeczy się nie przyspieszy. Niemniej są urocze, słodkie (może odrobinkę zasłodkie) i wypełnione całą feerią emocji.

 

Opisy scen uniesień miłosnych z jednej strony można je uznać za takie wyważone, choć nie brak im odrobiny wulgarności. Jednak czasami miałam wrażenie, że brakuje w nich emocji. Niby pasja i zaangażowanie bohaterów było, ale takie papierowe… Brakło mi po prostu tego, czegoś, co wpływałoby na czytelnicze zmysły, powodowało rumieńce na twarzy i gorące obrazy przesuwające się pod zamkniętymi powiekami, w chwili, gdy na chwilę odrywa się wzrok do tekstu, od takich scen…

 

No i w końcu… Audrey Carlan w Ciele porusza temat przemocy fizycznej i psychicznej wobec kobiet, maltretowania oraz walki z tym zjawiskiem za pomocą fundacji pomagającym takim kobietom wyjść na prostą i odnalezienie wiary w siebie.
Pokazuje na kartach powieści, jak wygląda droga od bólu przez terapię, kończąc na odnalezieniu nowej drogi, ale także to, że nie każda kobieta pozwala sobie pomóc…

 

Podsumowując: Nowy cykl Audrey Carlan wypada blado w porównaniu z Calendar Girl, jednak zagadka i tajemniczość, która zakrada się w ostatnich rozdziałach tej powieści, daje nadzieję, że autorka po prostu potrzebuje więcej czasu, by rozkręcić tę historię. I tej wersji będę się trzymać…
Niecierpliwie oczekuję chwili, w której zapoznam się z dalszymi losami Gillian i Chase’a…

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki,

Reklamy

4 myśli na temat “„Ciało” Audrey Carlan

    1. Nie mogę powiedzieć, że lepiej byś zaczęła od Trylogii namiętności (i dodatków) ponieważ ten cykl w całości ukaże się dopiero w tym roku (co 2-3 mce kolejny tom),
      Natomiast Calendar Girl jest rewelacyjnym cyklem 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s