.RECENZJE · Wyd. YA!

„Miłość która przełamała świat” Emily Henry

miłośćktraprzelamalaswiat.png

 

Autor: Emily Henry
Tytuł: Miłość która przełamała świat
Tytuł oryginału:The Love that Spilt the World
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 416

Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: „masz tylko trzy miesiące, aby go uratować”. Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau…

Po lekturze Miłości, która przełamała świat mam mieszane uczucia. Z jednej strony zachwycił mnie oryginalny pomysł, z drugiej zawiodło jego wykonanie. Pierwszy raz (chyba) znalazłam się w sytuacji, w której elementy składowe przypadły mi do gustu, zaś ich połączenie niekoniecznie.

Podchodziłam do tej książki 3 razy. Za pierwszym utknęłam niedługo po jej rozpoczęciu. Druga próba stanęła w okolicach setnej strony… Ostatecznie zaś zawzięłam się, by dotrać do ostatniego zdania, mocno ściskając kciuki, by przebrnąć jakoś łaskawie do tej chwili. Było ciężko, ale się udało…
Styl autorki jest ciężki. Nie mogłam się w tę powieść wczytać. Przytłaczała mnie i męczyła. Akcja nie jest porywająca, wręcz strasznie rozwleczona. Niby coś się dzieje, ale jakoś tak… bez fajerwerków. To uczucie lekko ustąpiło gdzieś po 2/3 objętości, niemniej w ogólnym rozrachunku przyjemność z czytania miałam średnią.

Brakło mi też tutaj równowagi między opisami a dialogami. O ile dialogi, gdy już się pojawiały, dodawały odrobinkę dynamizmu, będą jednocześnie przyśpieszaczem do osiągnięcia celu – końca powieści. Były jednak na tyle naturalne na ile mogły być, biorąc pod uwagę uzupełnienie historii o elementy fantastyczne.
Opisy zaś potrafiły doprowadzić mnie do skraju załamania nerwowego, zwłaszcza gdy rozciągały się na kilka stron, które można by albo pominąć, albo skrócić do najistotniejszych informacji.

To, co mi się w tej książce podobało to nawiązania do mitologi Indian poprzez opowieści babci-ducha/halucynacji. Ciekawostka, która z pewnością zaintryguje fanów wszelakich mitologii. Kolejny element to podróże między wymiarami. Zamysł przedni do chwili, gdy nie zaczął się rozmywać na poczet problemów głównej bohaterki skupiających się wokół jej jestestwa – poszukiwania swojej tożsamości, akceptacji itd.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę, o dziwno, są naprawdę sympatyczni. Co prawda Natalie to zagubiona nastolatka, która nie do końca wie, czego chce od życia i co ze sobą zrobić… choć to domena współczesnej młodzieży, której poszukiwania pomysłu na siebie trwają latami… to mimo wszystko nie da się jej nie polubić…
Autorce udało się stworzyć ciekawie zróżnicowane postaci w jednym wymiarze. Ich (tak to ujmijmy) sobowtórom odrobinę brakło do perfekcji, ale ogólnie wszyscy wybijali się na tle wydarzeń. Szczególnie lekarka, która pomagała Natalie rozwiązać zagadkę przejść między wymiarami.

Tak, jak wspomniałam powieść Emily Henry, w którymś momencie staje się powieścią o problemach Natalie. Istnym studium jej osobowości. Analizą jej zachowań i potrzeb emocjonalnych, z którymi sobie nie radzi. I to finalnie wzięło górę nad tym, co było w tej powieści najciekawsze – owe podróże, jakie odbywała Natalie i Beau. Zabrakło po prostu pewnej konsekwencji…

Podsumowując: Miłość, która przełamała świat jest powieścią bardziej o problemach nastolatków niżeli powieścią fantastyczną o podróżach między wymiarami. Faktem jest, iż zamysł był oryginalny, elementy, które próbowała połączyć ze sobą autorka, ciekawe… niemniej autorka gdzieś po drodze pogubiła się w spisywaniu pomysłów i ich łączeniu.
Ja w przyszłości nie skusze się na kolejne jej historie.

 

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa YA!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s