.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Dwie świątynie” Mateusz Bajas

 

Autor: Mateusz Bajas
Tytuł: Dwie świątynie
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 310

 

 

Ślepy los sprawia, że drogi dwóch nieznających się mężczyzn na moment się przecinają. I to dosłownie. Zwykłe zderzenie na chodniku staje się sygnałem nadchodzących zmian w życiu obu bohaterów.
Czy sukces – zarówno w biznesie, jak i na scenie hip-hopowej – może przynieść ból i rozczarowanie?
Gdzie przebiega wątła granica między samorealizacją a samounicestwieniem?
Czy zawsze da się wyjść z najczarniejszej rzeczywistości i wziąć sprawy we własne ręce?
Dwie historie, dwa zupełnie odmienne życiorysy i sposoby patrzenia na świat. Jedno miasto – pełna kontrastów i sprzeczności współczesna Łódź. 

 

Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl, by zapoznać się z książką Mateusza Bajasa, więc gdy nadarzyła się ku temu okazja, postanowiłam z niej skorzystać. Z racji tego, że jestem wzrokowcem i dużą wagę przywiązuje do okładek – Dwie świątynie zdecydowanie wpadają w oko, dzięki wyróżniającej się grafice witającej każdego potencjalnego czytelnika, który zechce zerknąć na ten tytuł.

 

Główni bohaterowie powieści Mateusza Bajasa to dwaj mężczyźni, który tak naprawdę nie łączy nic. Nic poza chęcią osiągnięcia sukcesu.
Piotr – mocno doświadczony przez życie młody mężczyzna z biednego domu, którego pasją jest hip-hop. Jego marzenie – wybicie się na rynku muzyczny, zdobycie sławy i pieniędzy ma szansę się zrealizować… Pytanie, czy będzie umiał wykorzystać swoją szansę?
Marcin – wykształcony i ambitny przedsiębiorca, który łaknie sukcesu, pieniędzy i władzy. Jednak jego zatracenie w realizacji tych kroków sprawia, że to, co łatwo przyszło, szybko odeszło… Jak poradzi sobie z zaistniałą sytuacją?

 

Sukces definicji ma wiele. Dla każdego będzie oznaczał coś zgoła innego, choć część ich będzie się pokrywać. Różnica polegać będzie zawsze na drogach do niego i sposobu, w jaki zostanie spożytkowany… Czy dana jednostka będzie umiała sobie z nim poradzić i go „okiełznać”, czy spadnie… na samo dno… podnosząc się bądź tkwiąc w nim już na zawsze?

 

Mateusz Bajas na przykładzie wykreowanych przez siebie bohaterów ukazał prawdopodobne scenariusze życia człowieka dążącego do sukcesu… Krok po kroku. Ukazał oblicza tej drogi, jak i samego „szczytu”, a także tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy zachłyśnie się nim i straci zdrowy rozsądek.
Historia zarówno Marcina, jak i Piotra pokazują, jakie znaczenie i wagę w życiu mają decyzje… Decyzje i ich konsekwencje… Bo przecież każdy jest kowalem swojego losu i tylko od niego zależy, jakim on też będzie.

 

Całości dopełnia współczesny obraz Łodzi tak pełnej kontrastów, gdzie bogactwo miesza się z biedą i odwrotnie. Obraz idealnie oddający klimat powieści i nadający jej niewątpliwie głębi i charakteru.

 

Podsumowując: Debiutancka powieść Mateusza Bajasa Dwie świątynie to przyjemna i szybka lektura, która zapewne wielu przypadnie do gustu. Autor porusza w książce bardzo ciekawy i trudny temat, jakim jest sam sukces, jak i dążenie do niego, które okazuje się drogą bardzo wyboistą… czasem kończącą się murem nie do przebicia, ale czy faktycznie tak jest, dowiecie się, sięgając po tę powieść.
Dodam jeszcze, że przez całą rozciągłość czasu poświęconego książce (bardzo przyjemnie spędzonego), w głowie „obijała” mi się myśl, że jest to bardzo „męska” książka… choć i kobiety nie powinny narzekać 😉

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s