.RECENZJE · Wyd. Zysk i S-ka

„Nakarmię cię miłością” Anna Dąbrowska

 

Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: Nakarmię cię miłością
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 352
Zapewne choć raz zastanawialiście się, czy przypadkowe spotkanie, wydarzenie może odmienić Wasze życie, może być początkiem prawdziwej miłości… Nakarmię cię miłością świetnie pokazuje, że szczęście i miłość mogą czaić się na każdym kroku… Wystarczy tylko ten krok zrobić…

 

Wieczór panieński miał być pożegnaniem wolności Izy, jednej z przyjaciółek Laury. Jednak zadania wymyślone przez Kaśkę, drugą z nich, stał się początkiem niezwykłych wydarzeń w życiu głównej bohaterki. Laura, do tej pory przykładna pracownica banku, tkwiąca w zimnym i bezbarwnym związku z Pawłem, w trakcie imprezy robi coś, czego normalnie nigdy by nie zrobiła. Zadanie jakim był pocałunek obcego mężczyzny, stawia na jej drodze Tobiasza, seksownego i charyzmatycznego muzyka… A poranek „po spotkaniu” i żart jakiego dopuszcza się mężczyzna, sprawia, że przyszłość to jeden wielki znak zapytania. Dla obojga…

Pierwszego debiutu Anny Dąbrowskiej nie miałam okazji przeczytać, natomiast drugim jestem zauroczona… (głównie Tobiaszem, ale ciiii… 😉 ),  choć nie obyło się bez pewnych zgrzytów …

Autorce na pewno nie można odmówić lekkiego pióra. Powieść, czyta się przyjemnie, z zainteresowaniem… zasadniczo nie sposób się od niej oderwać (zaczęłam ją czytać ok 23.30, a skończyła o 2:20 … ). Jednak nieco zmęczył mnie początek. I nie chodzi mi tutaj o jakiś rodzaj nudy… Miałam wrażenie, że niektóre fragmenty są strasznie „ciężkie” w czytaniu. Niby zdania miały sens, pasowały do siebie, ale czegoś im brakowało… rozumiecie?

Kontynuując negatywy… nie do końca zrozumiała była dla mnie również scena, w której Tobiasz wybrał się na spacer z Laurą, a w scenie następnej, tuż po odstawieniu jej pod drzwi mieszkania, znalazł się samochód na parkingu. Albo miał tu miejsce cudowny zbieg okoliczności – auto Tobisia czekało na parkingu pod mieszkaniem Laury,  albo ja nie doczytałam czegoś między wierszami – taki mały zgrzyt 🙂 .

Ostatnią rzeczą, jaką uznałabym za małe niedociągnięcie, były sceny z byłą ukochaną Tobiasza. O ile 2/3 książki dzieje się w stonowanym, przyjemnym tempie, tak moment, w którym pojawia się ów ex-luba pędzie na łeb na szyję… to tak jak jechanie autem… jedziecie 40 km/h przez dłuższy czas… spokojnie… a za chwile na liczniku macie 180 i okazuje się, że „o, koniec?”. Zdecydowanie brakło mi tutaj rozbudowania, które dałoby zdecydowanie lepszy odbiór…i podkręciło fabułę…

 

A teraz same plusy… 🙂 . Tak jak wspomniałam wcześniej, autorka ma bardzo przyjemny styl. Nie sposób się nie zakochać w tej lekkości. Szczególnie w pamięci zapadła mi scena uniesień miłosnych między głównymi bohaterami! Do tej pory uważałam, że Mia Sheridan potrafi pisać piękne i subtelne sceny… Och, w jakim byłam błędzie! Sposób w jaki opisała to Anna Dąbrowska… Mistrzostwo! Delikatnie, acz konkretnie… subtelnie, acz z pazurem… Ideał! Po porostu ideał! (P.S. Chcę więcej!)

 

Bohaterowie tacy ludzcy, prawdziwi… W ogóle cała fabuła jest zdecydowanie w takim „prawdziwym klimacie”. Jakby czytało się o czymś, co działo się naprawdę. Jakby dotyczyło to kogoś kogo znacie… Laura i Tobiasz bezapelacyjnie skradli moje serce. Ona delikatna, niby szara myszka, a tak naprawdę miła, sympatyczna i kochająca kobieta, kochanka, przyjaciółka, córka itd… A on? Chyba „chodzący” ideał… literacki oczywiście… Niejedna chciałaby takiego… przyjaciela (Ola, Claudia 😛 – nie oddam go Wam, no way!). Seksowny, przystojny, o niesamowitych  zielonych oczach (równie pięknych, jak Laury) i te tatuaże… Och! Z pozory zimny drań, a tak w rzeczywistości skrzywdzony przez życie, pragnący miłości, choć tak usilnie się przed nią broniący…

Dodatkowo, przeszłość jaką stworzyła głównych bohaterom Anna Dąbrowska. Cholernie bolesna. Taka, z którą ciężko żyć… a jeszcze trudniej się z nią pogodzić i dać sobie szanse na lepsze jutro… a przez to bardziej wiarygodna!

 

Ach, zapomniałam wcześniej wspomnieć… za takie zagrywki z zakończeniem, za może łez i wstrząs emocjonalny, autorzy powinni być karani! Albo chociaż informować w widocznym miejscu, że grozi powodzią i depresją…! Do takiego stanu doprowadzić czytelnika… nieładnie… nieładnie… 🙂

 

Podsumowując: Piękna, choć momentami smutna, historia o miłości pomiędzy dwojgiem ludzi, skrzywdzonych przez los… którzy spotkali się przez przypadek… przypadek, który pozwolił im ujrzeć słońce na szarym niebie… A wszystko to okraszone muzyką, wersami, które zapadają w pamięć… i na długo pozostają w głowie…

To jak? Pozwolicie nakarmić się miłością?

 

 

Polecam, z całego serduszka!

 

Za egzemplarz (i cudną dedykację) dziękuję autorce, Annie Dąbrowskiej!heartu_1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s