.RECENZJE · Wyd. EditioRed

„Podniebny lot” R. K. Lilley

lilley1337611162935430_1592690079_o

 

Autor: R. K. Lilley
Tytuł: Podniebny lot
Tytuł oryginału: In Flight
Cykl: W przestworzach  t.1
Wydawnictwo: EditioRed
Liczba stron: 318

 

 

Na pierwszy rzut oka: subtelna, wręcz eteryczna okładka, która winna być zapowiedzią równie delikatnej i pięknej historii. Pozory jednak mylą. Z pewnością nie jest to grzeczna lektura… Oj nie…

 

Bianca to piękna, zgrabna dwudziestotrzylatka o jasnozłotych włosach. Pracuje jako stewardesa w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Pozornie pewna siebie i chłodna ,jednak jej serce skrywa mroczną tajemnicę przeszłości. Profesjonalistka w każdym calu, oporna na uroki płci brzydkiej… do czasu, gdy na jej drodze staje James Cavendish – miliarder o najpiękniejszych turkusowych oczach… Wzbudza w Bee uczucia i emocje nad którymi nie potrafi zapanować… a to jeszcze nie wszystko… ten czarujący mężczyzna otwiera jej drzwi do zupełnie nieznanego jej świata… świata seksu… w niestandardowym wydaniu…

 

Zastanawiałam się, jak ugryźć tę recenzję. BDSM to dość kontrowersyjna odmiana seksu. Dla części czytelników zupełnie nie zrozumiała – „co człowiek może w tym widzieć, ba! jaka z tego przyjemność”… Dla jednych nie do pomyślenia… dla innych temat jak każdy inny… a kogoś jeszcze innego pochłonie (oczywiście lektura!) całkowicie.

Osobiście, miałam już okazję czytać kilak erotyków z BDSM w tle… Pierwszy, faktycznie, kazał mi się zastanowić, czy autor (i czytelnicy) z głową mają wszystko ok., jednak każdy kolejny traktowałam już, jako urozmaicenie w „klasykach gatunku” 😉 .
W przypadku Podniebnego lotu zabrakło mi „prawdziwości”, czegoś… hmmm… sama nie wiem jak to nazwać… „tego czegoś”, wiecie o czym mowa, prawda?
Po drugie, o ile w dwudziestokilkuletnie dziewice wierzę, o tyle zgoda na defloracje w takim wydaniu, nie mając żadnego doświadczenia seksualnego… wydaje mi się to całkowicie oderwane od rzeczywistości… ale to tylko moja subiektywna opinia…

 

I żeby nie było, że znęcam się nad książką, uważając ją za totalne nieporozumienie… Przejdźmy do pozytywów…
Autorce z pewnością nie można odmówić lekkiego pióra – książkę czyta się szybko. Z zainteresowaniem bywa różnie… Zasadniczo można powiedzieć, że jest ono stałe (z perspektywy całość) i to nie byłoby kłamstwem, jednak zaznaczyć muszę, że najciekawsze rzeczy dzieją się dopiero na sam koniec książki… (zdecydowanie muszę przeczytać kontynuację… 🙂 ) Zakończenie z pewnością Was zainteresuje…

 

Co do postaci, nasz amant, to typowy – piękny, wyrzeźbiony, o zniewalającym spojrzeniu mężczyzna, który bierze to, na co ma ochotę, niekoniecznie pytając o zdanie (i koniecznie bogaty!)… jednak w przypadku Pana Przystojnego, zdanie osoby trzeciej ma znaczenie… w końcu mowa o BDSM.
Bianca zaś, momentami zachowywała się jak źdźbło bambusa –  kołysała się razem z wiatrem. Niby stanowcza, niby wie, czego chce, a przy Panu Perwersyjnym traciła umiejętność logicznego myślenia… przez co momentami traciłam cierpliwość do jej osoby.
Ale, warto zwrócić uwagę na przyjaciela Bee. Zdecydowanie barwna, sympatyczna postać – och, chciałabym takiego przyjaciela! – która wprowadza odrobinę „świeżego powietrza” do całej historii…

 

Fabularnie… gdy pomysł na książkę, odrobinę podrasować i nieco zmodyfikować, z pewnością byłaby to bardzo dobra lektura.
Zważywszy, że autorka, poza sławetnym BDSM, porusza temat przemocy w rodzinie, molestowania seksualnego… Mieszanka wybuchowa! Zdecydowanie!…
I choć na początku zastanawiałam się, czy to nie jest nazbyt dużo, to po zakończeniu książki, jestem przekonana, że wszystko to ze sobą współgra (uzupełnia, wypełni, dopełnia – niepotrzebne skreślić 🙂 ), główny wątek… sprawia, że czytelnik czuje pewien niedosyt, który jeszcze bardziej daje się we znaki na ostatnich kartach książki… a w jego głowie zaczyna kiełkować myśl „co będzie dalej?”…

 

Podsumowując:

Książka ta nie jest dla każdego. Zdecydowanie do gustu przypadnie fanom erotyków, tych nieco mocniejszych, bardziej kontrowersyjnych. Jeśli BDSM to dla Was za dużo – podarujcie sobie zniesmaczenie. Jeśli jednak takie „urozmaicenia” Was (w mniejszym lub większym stopniu) kręcą, z dużym prawdopodobieństwem lektura Wam się spodoba… choć do maksimum kontrowersji jeszcze jej ciut brakuje… 🙂

Co nie zmienia faktu, że niecierpliwie czekam na możliwość przeczytania kontynuacji… bo będzie się działo… oj będzie! 🙂

 

 

Za egzemplarz dziękuję:

logo_grupaHelion_ver2

editiored296671_5680801714590854613_n

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s