.RECENZJE · Wyd. Bukowy Las

„Piknik w Prowansji” Elizabeth Bard

bukowy98936986802848_1767004240_n

 

Autor: Elizabeth Bard
Tytuł: Piknik w Prowansji
Tytuł oryginału: Picnic in Provence
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 440

Zastanawialiście się kiedyś, czy bylibyście w stanie wywrócić swoje życie do góry nogami – by z ukochaną osobą, najpierw przeprowadzić się do innego kraju, a następnie zrezygnować z życia w mieście i wynieść się na „zadupie”, tzn. na wieś?I czy potrafilibyście o tym napisać książkę, tak zabawną i sympatyczną, że nie sposób byłoby się od niej oderwać?

Elizabeth Bard się to udało! Piknik w Prowansji zauroczył mnie od pierwszej strony. Wydawać by się mogło – cóż może być interesującego w przeżyciach głównej bohaterki (autorki) dotyczących zmiany USA na Francję, a następnie Paryż na… wiochę Céreste? Pierwsza myśl to: nuda. Jednak rzeczywistość okazuje się zupełnie inna.
Piknik w Prowansji to lekka, zabawna, a jednocześnie bardzo „życiowa” książka.

 

Elizabeth od dziesięciu lat mieszka we Francji, dokładniej w Paryżu, ze swoim mężem – Francuzem. Są w sobie bardzo zakochani. Mają mieszkanie, prace – czyli można by powiedzieć, że wszystko to, co do szczęścia jest potrzebne… oraz dziecko w drodze. Jednak jeszcze przed narodzinami malucha, para decyduje się na wakacyjny wypad… do Céreste w Prowansji. Początkowo miał to być kilkudniowy wyjazd dla relaksu poza miasto, ale historia miasteczka i dom René Chara (ubóstwianego przez męża Elizabeth), w którym oboje się zakochują staje się powodem, dla którego Céreste staje się ich nowym domem, upragnionym miejscem na ziemi… do życia i pracy…

 

Piknik w Prowansji to także, w bardzo humorystycznym ujęciu, opis macierzyństwa po francusku. Rozterek młodej mamy – jak wrócić do upragnionej wagi, co zrobić, by zwrócić na siebie uwagę dziecka, jak je wychowywać… To także obraz relacji między bohaterką a (wspomnianym chwilę wcześniej) dzieckiem, mężem, matką, teściowa, czy sąsiadami „zza płotu”. O pasji do jedzenia, kuchni francuskiej. O różnicach kulturowych. I o tym, że życie pisze takie scenariusze, których nie powstydziłby się nie jeden scenarzysta… a lodziarnia może być idealnym pomysłem na rodzinny biznes… na wsi…

 

Styl i język jakim posługuje się Elizabeth Bard kupiła mnie całkowicie. Uwierzyłam, że książka, która zawierała w sobie tyle dialogów, co kot napłakał (dosłownie), może dać się czytać szybko i pochłonąć czytelnika całkowicie…

 

Ponad to, w książce znajdziecie masę przepisów, głównie z kuchni francuskiej, w której autorka i główna bohaterka zarazem, jest zakochana po uszy. Każdy przepis uzupełniony jest o porady i wszelkie niezbędne informacje..

I jak tu nie kochać tej książki?

 

Jeśli zastanawiacie się nadal czy warto sięgnąć po tę pozycję, nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć – spróbuj sam, a nie pożałujesz…

 

 

Za egzemplarz dziękuję:
buowylasll

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s