.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Czerwień obłędu” Dawid Waszak

czerwień obłęłduBez_tytułu_1

Autor: Dawid Waszak
Tytuł: Czerwień obłędu
Wydawnictwo:  Novae Res
Liczba stron: 175

Dorian miał wszystko – młodą i piękną żonę, dom w dobrej dzielnicy Jarocina, zdolnego syna, udany seks, ciekawą pracę i poukładane życie. Nie potrzebował zmian! Nagle jego świat legł w gruzach, runęło wszystko, co do tej pory było dla niego ważne. I nie spowodował tego żaden kataklizm, a… samospełniające się wizje, które wtargnęły w jego uporządkowany świat. 
Ten spokojny mężczyzna uwikłany zostaje w pasmo nieprzewidzianych sytuacji, które zapowiadają tragedię. Co ma z tym wspólnego kobieta w czerwonej sukni? Czy Dorian będzie mógł odwrócić bieg wypadków?

„Czerwień obłędu” to niedługa lecz intrygująca opowieść o tym jak z dnia na dzień uporządkowany, stateczny mąż i ojciec popada w obłęd. Początkowo, jakby mogło się wydawać, zanosiło się na niegroźne deja vu, które przecież przydarzyć może się każdemu. Autor w sposób interesujący poprowadził narrację w pierwszej osobie, tak więc czytając mamy wrażenie, że bierzemy udział we wszystkich wydarzeniach, a przede wszystkim w rozważaniach głównego bohatera – Doriana, nad jego kondycją psychiczną. Bo cóż mogło spowodować pojawienie się wizji, które co gorsza zaczynają się sprawdzać? Tabletki przeciwbólowe w zbyt dużej ilości, zmęczenie, choroba psychiczna, a może jakiś dziwny nadprzyrodzony dar? Obłęd, w który popada Dorian ciężko wytłumaczyć, a zakończenie jakie zafundował autor powoduje, że całkowicie staje się ono niejasne, bo czy możliwym jest by winnym wizji i wszelkich wydarzeń był 6-letni syn Doriana?
Poza tym, zastosowanie przez Dawida Waszaka otwartego zakończenia, to zapewne zabieg mający na celu zwiększenie zainteresowania kolejnym tomem cyklu „Jarocin”, bo niby coś wyjaśnia się w sprawie wizji, choć tak naprawdę nie do końca.
Czytając książkę, początkowo wydawała się nudna, poza tym nie do końca byłam przekonana do narracji w pierwszej osobie i użycia, tak zwanej, „łaciny podwórkowej” w takiej ilości. Niemniej podsumowując całość, wszystko to nadało książce wyrazu i głębi, przez co lektura była ciekawa, choć liczę, że kontynuacja będzie lepiej dopracowana, no i dłuższa.

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję autorowi Dawidowi Waszakowi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s